Może małe wyjaśnienie "techniczne" co do podjazdów samochodem w góry.
Przełęcz Przysłop jest przejezdna, jest tam normalny asfalt, jeżdżą autobusy i ciężarówki. Podjazd na tą przełęcz ułatwia podejście pod Gargalau (ok 3 godz. od przełęczy w jedną stronę i ok 700-800 m podejścia) ale na inne wysokie szczyty - Pietros lub Ineul jest daleko.
Można kombinować z wypadem z przełęczy na dwa dni - np. na Ineul, ale to się wiąże już z zabraniem namiotu i innego sprzętu biwakowego.
Pietros Rodniański jest w zasiegu jednodniowej wycieczki z Borszy, nigdzie nie trzeba podjeżdżać (a nawet nie da się), ale jest to o ile pamiętam 1700 m deniwelacji, a więc spora wyrypa.
Mimo wszystko da się wejsć i zejść w około 10-12 godz.
Drogami w głąb dolin zdecydowanie nie opłaca się zapuszczać, można zniszczyć samochód, są w bardzo ale to bardzo złym stanie, czasem zamiast drogi jest po prostu potok.
Głownym problemem nie są raczej odległosci i dlugości dolin, tylko różnice wysokosci. Każde wejscie na szczyt to minimum 1000 m podejścia.
Dlatego ja osobiscie preferuję turystykę z namiotem i noclegami wysoko.
Niemniej zdarzało mi się robić podejścia jednodniowe - tam i z powrotem, jednak były to raczej poważne i długie wycieczki (no może z wyjątkiem Torojagi, która pomimo podejścia ok. 1200 m była bardzo przyjemna i wcale nie męcząca).
Pozdrowienia
Basia


Odpowiedz z cytatem