..a zdjęcia bezwzględnie pokazują, że nie jest dobrze nie być na kermeszu, szczególnie to ze śpiewającymi kobietami
..a zdjęcia bezwzględnie pokazują, że nie jest dobrze nie być na kermeszu, szczególnie to ze śpiewającymi kobietami
Joorg z wielką ciekawością czytam Twoje wiadomości i oglądam zdjęcia. Ba! Proszę o więcej, bo miejsce ciekawe i kultura zupełnie inna. Ale może osobny wątek? Bo to jednak nie BN
Pozdrawiam
Gór, co stoją nigdy nie dogonię... -->
Widzę, że mamy tu chwilowo indyjski Beskid Niski![]()
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Ależ pisz właśnie i to więcej nawet, o co juz wyżej prosiłem.
Luzu Ci u nas pod dostatkiem :)ps. a tak to więcej luzu życzę .... tego uczą inne kultury
Łatwiej się wraca do wątków, gdy poukładane są tematycznie.
Teraz podglądam Wasze przygody w BN, bo z Rodzinką wybieram się tam w najbliższym czasie...
Gór, co stoją nigdy nie dogonię... -->
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Januszku !
Czekamy na nowy wątek pt. "O wyższości małp nad świętymi krowami.
Liczymy na Ciebie.
W środę po pracy zaplanowaliśmy że mykamy do Dołżycy jutro dzień wolny ,więc szkoda byłoby siedzieć w domku.Ekipa nasza w okrojonym składzie ,ale w czwartek miał do nas dołączyć prawie prosto z samolotu Januszi oczywiście na doczepkę i Kasia.Więc tak z dudzkiem ruszyliśmy do Pantałyku gdzie czekać miał na nas tam Tomek z zimnym złocistym pieniącym się płynem : Mrgreen:I tak po niespełna godzinie witaliśmy się z Tomkiem i jego ładniejszą połową ,zaraz tez przybiegła Ilona z Waldkiem i już do szcześcia brakowało mi tylko obiecanego lizania przez Falko
A Falko pieszczoch nie z tej ziemi zaraz rzucił się na mnie przewracając mnie na ziemię używał sobie w lizaniu że ho ho .Rozpakowaliśmy plecaki i zaczęła się biesiada która trwała do późnych godzin nocnych
Ranek przywitał nas ciepły ale słoneczka jakoś tak mało było ,i nawet leciutko i nieśmiało zaczęło kropić .Ale Janusz przyjechał i przywiózł ze sobą troszkę słonka
.Wędrowania dużego nie było bo lenistwo totalne nas ogarnęło i nagadać my się nie mogli .Ale mała wycieczka na kaskadę w Dolżycy by się przydała .Ot i parę fotek z tej wyprawy.A jak wracaliśmy z powrotem do domku czar i magia opowieści o Indiach sprawiła że w BN pojawiły się Hinduski
w oryginalnych chustach
![]()
No lizanie było w programie ustalone![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)