Cały tydzień zimny i mokryZnowu przyjdzie siedzieć w niedzielę w domu ,chyba mnie trafi ,już zeszłą niedziele siedziałam jedna chyba wystarczy.Sobota skąpana w deszczu i nic nie wskazywało na to że niedziela będzie lepsza
Spałam sobie smacznie i śniłam o ciepełku gdy nagle ze snu wyrwał mnie głos duszka ,wstawaj babo nie leje jedziem się poszwędać.Dobra dobra już wstaje ,tyrkne do Kasi może i ona ma ochotę na małe szwędanko.A i miała, Kasia jak zwykle chętna ,jeszcze tyrknij po Janusza ale on po imprezie rodzinnej na pewno smacznie sobie chrapie.I nie myliliśmy się Janusz nijak nie odbierał telefonu spał sobie smacznie jak bieszczadzki niedźwiedź co zapadł w sen zimowy
Zapakowaliśmy plecaki i dalej w drogę w BN,ujechaliśmy może trzysta metrów a tu telefon,gdzie jesteście usłyszeliśmy zaspany głos Janusza ,no jdziem po Kasię a co jedziesz z nami? no jadę jak mi dacie piętnaście minut,oj damy damy szykuj się a my zawracamy po Ciebie.I tak już w komplecie cała nasza paczka ruszyła na Folusz na podbój wodospadu .Chmury kłębiły się nad naszymi głowami ,zimno i jakoś tak surowo było ,ale co tam byle nie lało.Autko zostawiliśmy na parkingu i dalej w las co by przed deszczem zdążyć ,i tak udało się dotrzeć na wodospad przed deszczem chodź na niebie wisiały chmury i na włosku szykował się deszcz ,widoczki śliczne ale trzeba wracać bo jeszcze co innego mamy w planie .Dotarliśmy do autka i tu kiszki zaczęły grać marsza ,czas na kiełbaskę z grila.W mig go chłopy rozpalili chodź zaczęło już kropić,w sporym deszczu konsumowaliśmy kiełbaskę i wcale nam to nie przeszkadzało.Wracaliśmy do domu już w niezłej ulwie ale chodź parę godzin spędzonych razem sprawiło że człowiek poczuł że żyję : Mrgreen:


Zapakowaliśmy plecaki i dalej w drogę w BN,ujechaliśmy może trzysta metrów a tu telefon,gdzie jesteście usłyszeliśmy zaspany głos Janusza ,no jdziem po Kasię a co jedziesz z nami? no jadę jak mi dacie piętnaście minut,oj damy damy szykuj się a my zawracamy po Ciebie.I tak już w komplecie cała nasza paczka ruszyła na Folusz na podbój wodospadu .Chmury kłębiły się nad naszymi głowami ,zimno i jakoś tak surowo było ,ale co tam byle nie lało.Autko zostawiliśmy na parkingu i dalej w las co by przed deszczem zdążyć ,i tak udało się dotrzeć na wodospad przed deszczem chodź na niebie wisiały chmury i na włosku szykował się deszcz ,widoczki śliczne ale trzeba wracać bo jeszcze co innego mamy w planie .Dotarliśmy do autka i tu kiszki zaczęły grać marsza ,czas na kiełbaskę z grila.W mig go chłopy rozpalili chodź zaczęło już kropić,w sporym deszczu konsumowaliśmy kiełbaskę i wcale nam to nie przeszkadzało.Wracaliśmy do domu już w niezłej ulwie ale chodź parę godzin spędzonych razem sprawiło że człowiek poczuł że żyję : Mrgreen:
Odpowiedz z cytatem