A ja znów "musiałam" się zatrzymać na Przełęczy Szklarskiej wracając do domu :)
Małgoś , coś jesiennymi kolorkami zalatuje na Szklarskiej …czyżby już?..ale jak zawsze pięknie.
My w niedziele byliśmy „lajtowo”( trening przed Czarnohorą), tam gdzie Ty byłaś tydzień przed nami ..śladami beskidzkich cerkwi
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz