Grupa krośnieńska to przede wszystkim jeść chodzi w góry :d
Grupa krośnieńska to przede wszystkim jeść chodzi w góry :d
a co..nie załapał byś się ?
ps. http://forum.bieszczady.info.pl/atta...1&d=1310644463
to jest tylko "kompozycja martwej natury", nie znasz się na tym to nie pisz
![]()
Ostatnio edytowane przez joorg ; 14-07-2011 o 18:30
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz
Pracowałam sobie w pocie czoła w środowy dzionek a tu nagle sms od Małgochy o treści pastwisko będziecie? Hm co kolwiek to znaczyło brzmiało zachęcającojasne że będziemy po pracy. I tak wybiegłam z robotki jak szalona wpadłam do domu w locie połknęłam obiad i dalej do Rymanowa
Małgocha już na nas czekała i ruszyliśmy w drogę
Na wzgórzach Rymanowa czekała reszta ekipy, a było nas troszeczkę.Zacznę o najmłodszej amazonki cudownej i kochanej Lenki,która zawładnęła naszymi sercami,ale była i Iwonka, Sabinka, Krzyś, Małgocha i my. Beskid Niski nie tylko ładne ma widoki i łąki, słynie też z dobrego jadła i trunku, jak Bartek zauważył
ale w Beskidzie częstym widokiem są pastwiska a na nich przepiękne konie. I tak podziwialiśmy cudowne rumaki a Krzyś był naszym przewodnikiem i dawał pierwsze lekcje jazdy. Przyznam się bez bicia miałam cykora że hej ,ale wytrzymałam pierwszą lekcje
a uczucie to cudowne a zarazem jakiś dziwny lęk przed upadkiem
Próbę wytrzymałam z czego jestem bardzo dumna
Po dwóch godzinach biegania za konikami trzeba było się powoli zbierać : Cry: chodz żal było odchodzić. Ale ale jeszcze cudowny zachodzik słoneczka dodał uroku i czaru tego magicznego miejsca. Wracaliśmy do domu ale już wiemy że często tam będziemy powracać. Dzięki Krzyśku za tak cudowne chwile.
Czyżby Texas?
Nic tylko leje i leje cały tydzieńRano w niedzielny poranek otworzyłam oko i już wiedziałam że nic nowego za oknem. Duch też otworzył oko, no i co babo jedziemy gdzieś czy śpimy? Wstań i popatrz co za oknem, no nie leje chodź szaro i ponuro. Wstałam leniwie ziewałam jak małe dziecko ,naszykowałam śniadanie i czar niedzielnego poranka prysł
rozlało się okrutnie. Siedziałam w fotelu i myślałam że mnie za chwilę trafi, zdałam sobie sprawę że jestem uzależniona od wypraw niedzielnych. Koło 11 już mnie nieźle nerwy tłukły, jawnie szukałam zaczepki, Duszysko mnie omijał tylko patrzył wolał mi nie wchodzić w drogę. Ale ja nie wytrzymałam poszła szykować jedzonko na wypad, duch cierpliwie się temu przyglądał, oj babo przeca leje po co szykujesz??? Oj tam zobaczysz że przestanie i przestało po chwili padać : Mrgreen: dzwonie po Kasie i jedziemy. Kasia rosół gotowała i kroiła ogórki na sałatkę ale musiała to wszystko rypnąć w kąt bo przecież trzeba w krzoki jechać. I tak w lekkiej mżawce jechaliśmy na Czeremchę. Ciepło było chodź ciemne chmury wisiały nam nad głowami ale co tam. W Jaśliskach chłopy siedzieli pod sklepem sączyli złocisty napój smaka nam narobili trzeba było zrobić przystanek. Zakupili my złocisty zimny płyn i dalej w drogę. Nawet przestało mżyć,ech znowu pogoda będzie dla nas łaskawa. Szliśmy sobie wolniutko pysie nam się cieszyły ,popijaliśmy sobie piwko ptaszki śpiewały motyki fruwały ech jak cudownie. Doszliśmy do wiaty i mały odpoczynek i jak zwykle jedzonko (bo jak wszystkim wiadomo nasza grupa chodzi tylko jeść w góry
) I tak miło i sympatycznie minęła nam niedziela, ot i parę fotek z tej wyprawy.
olgaa - puściutko było? Napisz, gdzie było 3 zdjęcie robione (krzyż z jakby stułą) bo go nie mogę skojarzyć - nowość?
Wypatrzyliśmy go po drodze przed Lipowcem nie daleko jak stoi tam taka kapliczka ,zarośnięty stoi w trawskach i krzakach w ostatniej chwili go dostrzegłam .A masz rację puściutko i tak cichutko było że żal było wracać do domu.
A, masz rację, stoi przed kapliczką. Skleroza to nie choroba![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)