Niedzielny poranek słoneczny i cudowny, nasze ekipa zwarta i gotowa ruszyła szukać jesieni. I tak w stałym składzie plus Małgocha ruszyliśmy trochę w BN i trochę w Bieszczady. Wędrówkę zaczęliśmy od Kamionek, cudny to zakątek oj cudny te łąki i trawy pachnące a do tego iście letnia pogodaWiatr wiał słonko tak mocno świeciło jak by to był środek lata a nie koniec, i my leżący w tych trawach mówię wam raj na ziemi. Delektowaliśmy się cudnymi widokami i zimnym złocistym napojem, ech nie chciało się wstawać oj nie chciało. Ale sporo nas dziś jeszcze czeka czas ruszać w drogę, teraz ruszamy na Suliłe i wchodzimy na nią poza szlakiem co by nadać drogi i nacieszyć oczęta widokami. Tam znowu postój czas coś przekąsić co by nabrać sił na dalszą drogę. Pojedzeni i mocno już opaleni, bo muszę mam powiedzieć że nosy i policzki nam nieźle spieko, wyglądaliśmy jak buraczki czerwone
ale co tam trzeba ruszać dalej bo i pić się zachciało
i Rzepedka na nas czeka. W Rzepedzi uzupełniliśmy zapasy złocistego magicznego płynu który chłodził i pieścił nasze przełyki mniam co to za pyszności, ten kto wymyślił piwo powinien dostać Nobla
Rzepedka zieleniała jak na wiosnę nic a nic nie wskazywało na schyłek lata,może jeśieni w tym roku nie będzie
oby jak najdłużej mogli byśmy cieszyć się tym ciepłem, czego sobie i wszystkim życzę
Ps.
Była jeszcze grochówka przez Janusza ugotowana,ale niestety nie było nam dane ją skąsumowaćskisiła się.W prawdzie Duch proponował STOPERAN ale ochotnicy zginęli na wojnie
ale i tak dzięki Januszku za ugotowanie tej cudnie wyglądającej przez słoik grochówie
![]()


ale co tam trzeba ruszać dalej bo i pić się zachciało
Odpowiedz z cytatem