Ot i doczekaliśmy się prawdziwej zimy ze śniegiem i siarczystymi mrozaminic tylko ruszać cztery litery z fotela i ruszać w górki. Niedzielny poranek skąpany w ślicznym słoneczku, wiaterku nic a nic za to mrozik szczypał ostro w uszki. Ruszamy około 11 na Grzywacką co by nacieszyć oczęta cudownymi widokami. Auta parkujemy w Kątach przy kościele i ruszamy do góry. Śnieg skrzył się jak w bajce o Dziadku Mrozie był puszysty i sypki jak cukier puder rozkosz stąpać w takim śniegu
co rusz to przystajemy i cieszymy się tym co natura nam tu zapodała. Docieramy na szczyt i tu zaskoczenie nawet aż tak nie wieje jak to bywa na Grzywackiej chwila postoju uzupełniamy płyny i dalej w drogę powrotną. Schodząc natrafiamy na starą opuszczoną chałupę, cudna jest oj piały kiedyś przy niej koguty oj piały
Ruszamy jeszcze po drodze do Iwli a tam istna kraina Królowej Śniegu dech nam zaparło na widok zamarzniętego wodospadu
Dzionek chylił się ku końcowi czas wracać do domku
ale może zima jeszcze potrzyma i nacieszymy się nią do woli.


Odpowiedz z cytatem