Z Mszany wydrapałem się na Wapno pokonując największe nachylenie tego dnia. Miałem się też na baczności, bo na lutowej wycieczce widziałem w okolicy tropy niedźwiedzia. Z Wapna zszedłem do Smerecznego. Zobaczyłem ruiny posterunku granicznego i dzwonnicę, której raczej nie było, gdy byłem tam pierwszy raz.

DSCF6255.jpgDSCF6257.jpg

Wędrówkę zakończyłem w Tylawie na przystanku autobusowym. Oczywiście w niedziele nigdzie stamtąd nie da się dojechać komunikacją, za to jest skąd łapać stopa. Kierowca, który nie bał się zatrzymać i wziąć mnie na pokład swojego samochodu właśnie wracał ze słowackiego Vrbova, znanego z gorących źródeł.