Bertrandzie wschód czeka. I nie ma co zwlekać, bo przestaje powoli być tym dzikim wschodem...
Bertrandzie wschód czeka. I nie ma co zwlekać, bo przestaje powoli być tym dzikim wschodem...
Marcin
Henek! Ja nie pisałem, że ta rzeka to Wisłok. To Ty sobie tak wymyśliłeś. A może i dobrze.![]()
Marcinie! Może w tym roku dam się namówić? Kto wie?
Chyba będzie przerwa w mojej opowieści. Mam zamiar wyjechać z Poznania. Tylko jeszcze temperatura ciała za wysoka jest. Jeżeli wyjadę to również zahaczę o... Albo nie będę Was wkurzać i nie napiszę o co. Mam nadzieję, że jak wyjadę to będziecie jakieś szczapy tu dorzucać.
Droga była bardzo błotnista. To, że była błotnista, to Pikuś, ważne, ze pusta była. Żadnego człowieka, żadnego pojazdu. To, co lubię. Idę sobie tą drogą przez las i słucham jego odgłosów. Nagle cóś mi przestało pasować. Po chwili nadjechała z przeciwnej strony terenówka z gośćmi w kapeluszach. Mieli je ze skóry i nie uważam, żeby to był obciach. Zdjęli kapelusze na powitanie i tyle ich widziałem. Po chwili smród spalin też ustąpił. Droga wreszcie opuściła las i wyprowadziła mnie na piękne łąki. Wedle poznanego niedawno pracza powinienem skręcić teraz w lewo, nad rzekę. Łatwo powiedzieć tylko, w którym miejscu? Wreszcie widzę jakąś ścieżkę prowadzącą w tym kierunku. Prowadzi mnie ona nad rzekę. A tu przede wszystkim znowu wysoki skalisty brzeg po drugiej stronie. Okazuje się, że nie jest to miejsce zapomniane przez Boga i ludzi. Nie wiem jak z tym Bogiem, ale ludzie tu przychodzą. I teraz was zaskoczę. Wcale tego nie poznałem po śmieciach. Śmieci tam nie było. Było miejsce na ognisko, ruszt, patelnia. Tak sobie myślę, że to miejsce zrobili poławiacze ryb. Łapią sobie ryby i od razu na patelnię… Posiedziałem chwilkę, piwko wypiłem, puszkę zabrałem ze sobą i poszedłem dalej. Po lewej ręce miałem rzekę z kamienistą plażą. Na plaży w oddali dwoje ludzi. Myślę, że mnie nie zauważyli. Byli zajęci sobą. Po chwili doszedłem do rozstaja dróg. Wiem, że musze skręcić w prawo, co właśnie czynię. Na pobliskich drzewach widzę przymocowane kartki. Znaczy się ogłoszenia są jakieś. Podchodzę i czytam pierwszą: „ UWAGA!!! 5000zł nagrody za pomoc w ujęciu sprawcy podpalenia schroniska w… telefon itd.” O kurczę Dziki Zachód mamy w Beskidzie Niskim. Swoją drogą skur.. yn jakiś. Podpalacz jeden. Podchodzę do drugiego ogłoszenia i czytam: „UWAGA. Wypas bydła. W stadzie znajdują się buhaje. Prosimy nie zbliżać się do stada.” Nie powiem zrobiło to na mnie wrażenie. Zwłaszcza, że z pobliskich krzaczorów i lasu dochodzi mnie porykiwanie. Swoją drogą ciekawe, kto odpowiadałby za poturbowanie mnie przez buhaja w lesie? Droga prowadziła wzdłuż potoku, ale z obu jego stron. Co rusz musiałem go przekraczać, a porykiwanie mnie goniło. W końcu wyszedłem z lasu na łąki. Po chwili po lewej stronie zobaczyłem ciekawą murowaną budowlę. Jej podstawa to kwadrat o boku ze 4-5 m. Za to dosyć wysoka była. Obok tej budowli cmentarz stary jest. Za niedalekim płotem widzę jakieś zabudowania, czy wiaty. Wszedłem do murowanej budowli, dzwonu brak. Wszak to pozostałość po dzwonnicy jest. Cmentarz jest zaniedbany. Idę dalej drogą.
bertrand236
Jak Horbki były Polańską to ze znajomymi nazywaliśmy ją Poziomkową Górą. I Browarku, chyba te czasy pamiętasz. Później przyszły byki i zeżarły poziomki a na stoku zostawiły efekt uboczny trawienia i teraz łatwiej wdepnąć w marmoladę niż w poziomki. Kiedyś wlazłem w to stado i tłumaczyłem im żeby żarły niżej - niby słuchały i patrzyły na mnie z zainteresowaniem, żadnej agresji, ale już w trakcie wykładu niektóre jawnie olewały całą sprawę a reszta też jakoś sobie do serca tego nie wzięła. Od tej pory wołowina coraz częściej gości na moim stole
P.S.
Bertrandzie - ja wiem, że mapa BN na pn kończy się na Dołach Jasielsko-Sanockich, ale kurczę spróbuj uwierzyć, że rzeka po której łaziłeś płynie przez Rzeszów a nie Przemyśl![]()
Ostatnio edytowane przez sir Bazyl ; 02-02-2009 o 19:51 Powód: dopisałem P.S.
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Fajnie,że przypomniałeś mi fotkami to miejsce.No i do dziś czuję jeszcze gesią skórkę na myśl o tym stadzie i omijaniu go szerokim łukiem z duszą na ramieniu!Z opowieści opiekującego się tą rogacizną,wynikało że żartów nie ma!Sam miał przygody mrozące krew w żyłach.
WUKA
www.wukowiersze.pl
Taaaa...tygrysy lubią to najbardziej.Czuję zapach tych łąk-bezcenne w lutowy wieczór.
Pozdrav
Oj, lubią, lubią...świetnie się podąża za bertrandem.
Racja, ale wiecie co? Skoro wieczór lutowy to patrząc na te przestrzenie wręcz nieograniczone, czy to na fotkach bertranda czy własnymi oczętami niedawno zobaczone...wzdycham do zimy,której nie było i narciarskich wycieczek w tamtejszych stronach wciąż niewykonanych.Czuję zapach tych łąk-bezcenne w lutowy wieczór.
No dobra, już wracam na swoje miejsce w drugim rzędzie tj.kręgu by zaczekać na c.d.![]()
Teraz mnie kusi. W sierpniu nic nie wiedziałem o źródełku. :( Dlatego TAM zawsze się wraca.
Pozdrawiam
bertrand236
Napięcie wyborcze rośnie! Wygląda na to, że jest niewiele osób, tak stałych w uczuciach i swoim wyborze, jak ja. W tej turze zdania nie zmienię. Aby jednak choć na chwilę oderwać Was od tych najważniejszych od roku wyborów zammieszczam opis kolejnego dnia. Będziecie trochę zawiedzeni ale urlop, to nie tylko codzienne przedzieranie się przez chaszcze i błoto...
Dzień 15
Przeprowadzka. Jedziemy do Zawozu. Oczywiście robimy to pomału z powagą. Po drodze zatrzymujemy się w Cisnej. Rysiek opowiada o Bieszczadzkich Aniołach, których dzięki Bogu i partii udało nam się nie widzieć. Obok Atamanii stoi fajna Kapliczka Pamięci. Część kapliczki jest dłuta Zdzisława Pękalskiego. Możecie powiedzieć, że obciachowa ona jest, ale mi ona nie przeszkadza. Obok Atamanii kupujemy jakieś pamiątki, ale nie te z Chin. Następnie kawa miętową w Herbaciarni. Potem obiad w Zaciszu. Dojeżdżamy w końcu do Zawozu. Danusia i Krzysztof witają nas prawie jak rodzinę. Zawsze chętnie tam jedziemy. Mieszkamy w odremontowanym domu dla turystów. Na dole 5 pokoi dwuosobowych i wspólna kuchnia i jeszcze jakieś pokoje na piętrze. Obok zadaszone miejsce na grilla. Super to zrobili. Ponieważ jest strasznie gorąco idziemy nad wodę. Renatka chrześniak i ja zażywamy kąpieli. Wracamy na pokoje. Rozpakowujemy się i pod dachem bez grilla grzejemy. Co grzejemy niech zostanie naszą tajemnicą…
bertrand236
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)