.... podjechaliśmy trochę w stronę Stuposian, do miejsca biwakowego. Nadszedł czas ogniska i pieczonej kiełbasy, którą kupiliśmy jadąc z Wołosatego. Trochę trudu kosztowało nas/mnie/ rozpalenie ogniska. Tutaj też padało i wszystko było mokre. Nie takie rzeczy się przecież kiedyś robiło. Trochę zachodu i ogień płonie. Nadziewamy kiełbasy na patyki i smażymy. Smakuje jak zawsze. Żaden grill nie zastąpi ogniska….[/FONT]
Twoje "ognisko daje dużo ciepła", to do którego zaprosiłeś.
Kiełbaska na tym miejscu biwakowania jeszcze lepsza jest z tego drugiego paleniska.
ps. która to tak "fikała" za Twoimi plecami?.... i znowu nie dopilnowałeś
"dosyć często rozważam co jest warte me życie?...tam na dole zostało wszystko to co cię męczy ,patrząc z góry w około - świat wydaje się lepszy.."
Pozdrawiam Janusz