W ostatnie lato przez ten drugi bród nie dało się przejść... była za duża i za silna woda. Terenowy z Zakładu Energetyki też się wtedy wrócił.
W ostatnie lato przez ten drugi bród nie dało się przejść... była za duża i za silna woda. Terenowy z Zakładu Energetyki też się wtedy wrócił.
Wieczorem grillujemy. Jak mięsko robi się dopieczone, dołączają do nas sąsiedzi. Bez żadnych skrupułów oznajmiają, że są głodni. Przynieśli ze sobą flaszki, ale oni są już prawie ugotowani. Jest z nimi pewien miejscowy /znaczy się Bieszczadzki/ notabl. Konsumujemy karkóweczkę i popijamy, bo pikantna jest. Bardzo pikantna, to często popijamy. Mięsko było tak pikantne, ze jeden z sąsiadów się rozebrał. Nie całkiem, tylko od pasa w …. górę. Ciemno już było i chłodno. Żal mi się chłopa zrobiło i przyniosłem mu mój osobisty sweter, bo swoje rzeczy gdzieś zapodział. W końcu zagrycha się skończyła reszta jeszcze została… Mimo wszystko poszliśmy spać.
Zapewne się zastanawiacie, o co mi chodzi z tym swetrem.. Ognisko dogasa, to i chłodno się przy nim zrobiło.
bertrand236
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)