Wieczorem grillujemy. Jak mięsko robi się dopieczone, dołączają do nas sąsiedzi. Bez żadnych skrupułów oznajmiają, że są głodni. Przynieśli ze sobą flaszki, ale oni są już prawie ugotowani. Jest z nimi pewien miejscowy /znaczy się Bieszczadzki/ notabl. Konsumujemy karkóweczkę i popijamy, bo pikantna jest. Bardzo pikantna, to często popijamy. Mięsko było tak pikantne, ze jeden z sąsiadów się rozebrał. Nie całkiem, tylko od pasa w …. górę. Ciemno już było i chłodno. Żal mi się chłopa zrobiło i przyniosłem mu mój osobisty sweter, bo swoje rzeczy gdzieś zapodział. W końcu zagrycha się skończyła reszta jeszcze została… Mimo wszystko poszliśmy spać.
Zapewne się zastanawiacie, o co mi chodzi z tym swetrem.. Ognisko dogasa, to i chłodno się przy nim zrobiło.


Odpowiedz z cytatem