No to jak to tak? Jechać, jechać koniecznie...od Chorzowa też masz blisko, a nawet bliżej
Tym razem pojechałem zgodnie z zasadą, że trzeba jechać mimo potencjalnych przeszkód, a wiele ich było jeszcze w sobotni wieczór: pierwsze nartowanie tej zimy, kompanów zero, pobudka o 5, goście zaproszeni na 18, śniegu ponoć jak na lekarstwo więc wizja niesienia nart biegiem (czas ograniczony). Już prawie na rower mnie one rzuciły. Ostatecznie jednak wygrało to co zwyklei pojechałem.
Jak było to widać, o 17:50 wpadłem do domu, goście przyszli o 19...ot taki żonowy trick żebym zdążył bo oczywiście nie miałem pojęcia na kiedy faktycznie są umówieni...zrobiłbym zdjęcie purpurowych Tatr z Przysłopów zamiast pędzić ;]
Takoż przypadkiem do foto- dopisano -relację.
Kolejny wypad miał być dziś, a będzie wkrótce...jak akumulator odratuję/kupię ;P




Odpowiedz z cytatem