Dżdże jesienne nastały, więc czas na botanizowanie wschodniobeskidzkie. Grzebiąc po zdjęciach dziś za smotrawą okazałą i omanem wielkim natrafiłem na różeńca górskiego Rhodiola rosea z rodziny gruboszowatych. Wędrując po Beskidach Wschodnich najłatwiej go spotkać w Czarnohorze, w Gorganach i na Świdowcu. Rośnie również w polskich Bieszczadach. Na Ukrainie można go spotkac jeszcze w Górach Czywczyńskich i Marmaroskich. Na Rumunii widziałem go w Górach Rodniańskich. W Polsce poza Bieszczadami rośnie w Tatrach i na Babiej Górze oraz w Karkonoszach. Na świecie rozmieszczony jest w obszarach arktycznych Ameryki Północnej i Eurazji oraz w górach półkuli północnej w Eurpie między innymi w Alpach, Pirenejach, Karpatach, Górach Półwyspu Bałkańskiego, Apeninach i na Uralu.
Rośnie najczęściej na wilgotnych skałach i na piargach. Często w kotłach polodowcowych. Można go również spotkać nad potokami i z ziołoroślach.
Nazwa pochodzi od różanego zapachu kłącza rośliny i dlatego często, zwłaszcza w Czarnohorze jest niszczony i zabierany jako pamiątka z gór, o czym było już w tym wątku.
1-4. Rhodiola rosea z Czarnohory - lipiec 2004,
5. Kłącze wraz z młodymi pędami z Gór Rodniańskich - maj 2009.


Odpowiedz z cytatem