Mam pewne pytanie związane dość ścisłe z tematem roślin w Czarnohorze.
(dlatego zadaję je w tym temacie)

Kiedy byłam tam pierwszy raz (w roku 1990) i na koniec zeszliśmy i zjechali autobusem do Kosowa, miejscowi ludzie bardzo wypytywali nas czy byliśmy tam oby szukać "korenia".
Nie było to jedno pytanie, tylko właściwie pytali nas o to wszyscy miejscowi patrząc na nasze plecaki (byliśmy jedną z pierwszych polskich grup w tamtym rejonie, dopiero dwa lata po w ogóle pierwszym polskim oficjalnym wyjeździe, więc turystyka nie była tak popularna jak obecnie).

Z rozmów wynikało, że wysoko w górach rośnie tam pewna lecznicza roślina, której korzeń jest dosłownie cudownym panaceum na wszelkie dolegliwości.
Ale nikt nam nie umiał, albo może nie chciał opisać jak ta roślina wygląda.

Podobno znaleźć ją umieją tylko osoby wtajemniczone.

Myśmy robili wielkie oczy, bo żadnych cudownych roślin w górach nie widzieliśmy, ale nie wiem czy nam uwierzono.

Czy Marcin orientujesz się może o jaką roślinę mogło miejscowym chodzić ?

Poza tym pierwszym wyjazdem o tej roślinie więcej nie słyszałam, ale miałam długą przerwę i po raz kolejny pojechałam tam po roku 2000, kiedy już było tam pełno turystów i nikt się nie dziwił chodzącym po górach.
Nikt tez nas o żadne korzenie więcej nie pytał.

A moze ktoś jeszcze był w tamtym rejonie w początku lat 90 i też go o ten "koreń" pytano ?

Jakiś czarnohorski Żeń-szeń czy co ?

Pozdrowienia

Basia