Piszę "na gorąco", po otrzymaniu smutnej (dla mnie, ale może nie tylko) informacji. Dziś telefonowałem do Sękowca, uzgadniając szczegóły przyjazdu i przy okazji dowiedziałem się o śmierci jamnika Bąbla, pieska Pani Basi, szefowej ośrodka w Sękowcu. I to paskudnej śmierci (chociaż każda jest paskudna). W czerwcu zagryzły i zjadły go w nocy wilki.
Był to piesek bardzo inteligentny, chociaż może zbyt ufny wobec turystów, którzy go wręcz rozpuszczali (a ja chyba najbardziej). Gdy wyruszaliśmy rano na wędrówkę, to się "przyklejał" i nie dawał odpędzić. Gdy mimo to przegoniliśmy go (p. Basia prosiła, aby nie brać go na wycieczki), sukces taki był pozorny. Po dalszym kilometrze nagle pojawiał się koło nas na drodze (cały czas przedtem biegł równolegle lasem ) i cóż było zrobić ? I tak łaził z nami po całym Otrycie, jadł nasze kanapki, popijał je wodą z kałuż i było okay. Nie jestem kynologiem, nie potrafię nazwać tej odmiany rasy jamnika, ale był to piesek (jak na jamnika) względnie duży, silny, wytrzymały, szedł z nami po 30 km. Raz go tylko przeniosłem przez most w Studennem, ale nie dlatego, że nie miał siły, tylko że się bał.
W sezonie "dyżurował" na terenie ośrodka. Nie było domku, w którym by nie pobierał "haraczu" w postaci róznych wędlin. Był w tym bardzo konsekwentny - podchodził pod drzwi i dopóty popiskiwał i drapał, aż mu otwierano i karmiono. A potrafił zjeść, miał spust ! A przecież w domu też było mu b. dobrze, nic mu nie brakowało.
W domu nie spał w sezonie. Kręcił się od leśniczówki do ośrodka i z powrotem.
I niedawno, czerwcowej nocy, zagryzły go wilki. Miał ok. 5 lat.
Z uczestników naszego Forum na pewno znał go Bartko. Nie wiem, czy ktoś jeszcze. Być może Was zanudzam, ale piszę pod wpływem emocji, bo naprawdę lubiłem tego psiaka, a myślę, że z wzajemnością. Gdy ja przyjeżdżałem, wyraźnie mnie faworyzował względem innych gości. Tak było poczynając od 1999 r. Jeszcze w tym roku w maju polazł z nami do Chmiela przez Otryt.
Że też te wilki nie mogły upolować, zamiast Bąbla, jakiejś wrednej, hałaśliwej i brudzącej stonki.
Cześć Jego pamięci !!!
SB


Odpowiedz z cytatem
) W lasach okalających Komańczę zawsze było trochę wilków. Jako ciekawostkę mogę dodac, że najwiekszy wilk strzelony w Polsce, padl właśnie w Komańczy. Sam mialem okazje uczesticzyć kilkakrotnie w polowaniach w rejonie Komańcza - Oslawica-Łupków-Smolnik. Ma się rozumieć jako statysta - to sport nie dla mnie, ale przezycie ciekawe i z myśliwymi zawsze duzo mozna zobaczyć. Wiedzą gdzie iść :)
