Witaj w smutku
Niestety nie pierwszy i nie ostatni to pies, który poległ w Bieszczadach w walce ze swoimi krewniakami. Parę lat temu po całym rejonie masywu Połoniny Wetlińskiej chadzał z turystami inny (bezdomny?) kundelek - kapitalny psiak. Nie był namolny - po prostu każdego napotkanego turystę odprowadzał w rejon przełęczy i czekał na zapłatę - zawsze cosik dostał. Wilki też go schrupały. Tak jak i inego przemiłego kundelka w rejonie Stężnicy.
Ehh - nie mieszajmy ludzkich emocji do czegoś, czego nie rozumiemy tak naprawdę.
Z innej beczki - wilki atakują wszystkie psy od 2 lat w ich rewirach. Podchodzą pod osady ludzkie. Jeżeli kiedykolwiek będziecie w rejonie przełęczy Hyrcza - może uda się Wam zaobserwować jak wataha schodzi z gór. Widok niesamowity (ale okupić to trzeba kilkoma zarwanymi nockami i pokąsaniem przez te diabelskie wielkie mrówy bieszczadzkie).
I broń B. nie podpisujcie się w ten sposób pod apelem tych głąbów, którzy wszędzie szukają okazji, aby zredukować do zera populację wilka w Bieszczadach.
Znowu się rozpaplałem - sorki.
Pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem