Przykro, psiaka nie znałem, ale wiem, że pani Basi musiało byc smutno, dzieciom pewnie tez.
W osrodku p.Basi bylismy w tym roku pierwszy raz, sądzę, że nie ostatni. Mieliśmy domek, na samej górze, ostatni w lewo - ponoc najlepszy i chyba tak, bo z przodu pusto, z boku pusto - nikt nie przeszkadza. Zaraz po nas mial go zarezerwowany ktoś, kto ponoć co roku przyjeżdza tam na dwa bite miesiące (są szczęściarze na tym świecie).
Ale ja z innej beczki - ponieważ jak zdążyłem się zorientowac, zdaje się, że byłeś tam pare razy, mam drobne pytanko, bo jakoś mimo, iz często z p. Basią gawędzilismy, wyleciało mi to z głowy. Otóż tam jak się idzie, Wiesz z ośrodka skręcasz w prawo, jakby drogą w stronę Studennego i zaraz parę metrów obok, odchodzi w lewo droga polna w kierunku Sanu, ale do niego nie dochodzi. Idziesz łaką, aż po kilkuset metrach wchodzisz w zarosla i stoją tam ruiny. Chciałbym się dowiedzieć co tam było (jeśli byś nie pamietał tego, to może mógłbys zapytać p.Basię - pozdrów ją ode mnie przy okazji). Być może to nic istotnego, ot jakiś stary dom, może dawna lesniczówka. Zachowała się jedynie podmurówka, piwnica otoczona fundamentem i parę belek, ktore chyba były legarami pod podłoga. Obok studnia i dobrze zachowany płot, ogrodzony nim teren jest bardzo szczelnie zarośnięty, kilkunastoletnimi drzewkami. Jakby co, zdjęcie samych "ruin" mogę dołaczyć.
Pozdrawiam
Piotr