I znowu udało się wyjechać gdzie serce ciągnie.Startujemy z Bydgoszczy,Warszawy,Gdańska i Kopenhagi.Pieć osób tj Czapa współforumowiczka,Dziadek Wojtek,Kornelia,Mariusz imoja skromna osoba.Po całonocnej podróży lądujemy w Sanoku tzn Kornelia,Dziadek i ja.Na dworcu spotykamy Czape,bierzemy busa i do Komańczy.Trzeba se zintegrowac co nader łatwym się staje przy pomocy a jakże butelki napoju bogów czyli NIEDZWIEDZIA potem spacer po Komańczy i dużo śmiechu.Dziadek ciekaw jak zabrzmi pojedyńczy dzwon cerkiewny ciągnie za sznur i łapie sie na delikatny opeer od opiekuna ww.cerkwi.Potem jeszcze cmentarz przy odbudowywanej cerkwi i do schroniska,gdzie dochodzimy z lekka przemoczeni.Moze ktoś na forum bedzie umiał odpowiedziec dlaczego na czesci krzyży cerkiewnych zamiast 3 ramienia jest półksięzyc.Teraz już spac bo nastepnego dnia idziemy w góry


Odpowiedz z cytatem