Dzień czawrty zaczynamy dosyć póżno(to chyba wina zbyt dużej ilości trunków w Bazie).Zjadamy tradycyjnie wspólne śniadanie i b.pózno idziemy na Wetlińską.Zakup biletów oczywiście na szlak nie ścieżke przyrodniczą.Bardzo szybko zostałem w tyle i drogę na przełęcz Orłowicza pokonuję sam.Na przełęczy spotykamy forumowicza o nicku Misieg.Po szybkim posiłku ruszamy dalej ale bez pośpiechu wszak widoki jedne z najcudowniejszych w całych Bieszczadach.Wraz z Wojtkiem zostajemy sobie z tyłu podczas gdy nasza młodzież zdąża szybko do przodu,my dwaj prowadzimy długie rozmowy,na podejściu na Osadzkiego robimy przystanek i łapiemy piękny zachód słońca.Gdzieś tam w katalogu niezastąpionej Karoliny można te fotki obejrzeć.Do Chatki docieramy juz po ciemku więc zostawiamy plecaki na glebie i idziemy na ławeczki przed schroniskiem gdzie impreza zaczyna się dobrze rozkręcać.Serdeczne pozdrowienia dla zapoznanych tam ludzi-Krzyśka,Rafała i całej reszty.Szczególne pozdrowienia dla gościa pracującego u Lutka-od Olki oczywiście.Nie pamiętam kiedy się kładliśmy ale późno było.Kładziemy się z myślą i szczerym zamiarem pobudki na wschód słońca.CDN


Odpowiedz z cytatem