A potem nastał piąty dzień istnienia naszej komuny bieszczadzkiej.Pobudka była już o piątej rano-przecież czekalismy na wschód słońca-DZIĘKI KRZYSZTOF.Piękne widoki u śpiocha Karoliny(babsztyl wstać nie chciał)(PICASSO) a już około dziesiątej rano idziemy dalej.Wszak trasa lekka i łatwa,zresztą każde z nas trapi dziwne pragnienie-PIWA MNIE DAJCIE-bo susza jest straszna.Tego dnia idę jako pierwszy wraz z Kornelią(już naszą forumowiczką) prowadzimy długie rozmowy i podziwiamy i piękne widoki i strome zejście.W trasie spotykamy małżeństwo w nader podeszłym wieku-WSPANIALI LUDZIE ,OBYM SAM TAKI POZOSTAŁ NA STAROŚĆ-rozmawiamy z nimi kilkanaście minut i kontynuujemy zejście.Teraz mała dygresja.Widziałem sporo osób w sandałach i zastanawiam się(czy to głupota czy lekceważenie własnego zdrowia) szli bez czapek na głowach oczywiście. Doszliuśmy w końcu do parkingu w B.G. tam odpoczynek,czekanie na busa w kierunku podejścia do Schr.pod M.Rawka. W międzyczasie przypominam sobie o zajeżdzie pod Caryńską-naszym lokalu kontaktowym.Staramy się więc złapać tam oboje stopa(KORNELIA NAWET NOGĘ OBNAŻYŁA)-bezskutecznie niestety.pieszo dotarliśmy do parkingu Pod Małą Rawką,gdzie dotarła też po dłuższej chwili reszta naszej ekipy.Szybkie głosowanie i jest decyzja-KREMANEROS-następnym razem dziś UG.,a następnego dnia idziemy dalej.Po kilku minutach docieramy do celu.Pierwsze co czynię to wizyta w zajeżdzie gdzie spotyka mnie rozczarowanie.Wszak baner na płocie wisi więc i i obsługa zaznajomiona być powinna.Niestety pomyłka.Zniesmaczeni lekko wysyłamy nasze dziewoje do Białego w poszukiwaniu noclegu(kobiety na medal oczywiście zdobyły pokój wolny) my w trzech pozostaliśmy przy piwie.Potem jużbyło prosto i bez emocji-kąpiel,piwo i spanie-wszak rano w góry iść trzeba.CDN


Odpowiedz z cytatem