Poranek dzień szósty przywitał nas chłodem i słońcem.wstaliśmy dość szybko bozaplanowana trasa dość długa była.Piuerwsze kroki do sklepu w celu nabycia wody i innych wiktuałów.Błyskawicznie znajdujemy busa i start do Widełek.tam podbijamy bilety izaczynamy podejście.Po pewnym czasie znajdujemy w błocie odciski łap. Wołamy Karolinę-wszak stara/w przenośni/traperka.Stwierdza że to wilcze i świeże.Wiemy że te zwierzęta są już bardzo daleko więc idziemy dalej.Przed samymwyjściem z lasu widzimy wiatę widać świeżo postawioną ale mijamy ją i idziemy dalej.Wychodzimy na połoninę-przecudne widoki nagradzają poniesiony wysiłek więc zaczynamy sesję fotograficznąażeby mieć na czym oko zawiesić gdy już do domu wrócimy.Idziemy dalej zachwycając się przepiękną panoramą gór.Dziadek zostaje daleko w tyle więc czekamy na niego i pytamy czy da radę iść dalej.Stwierdza że tak więc ruszamy w dalszą drogę.kiedy schodzimy już na przełęcz GOPR dostajemy telefon od niesfornego Dziadka że ma dość i zawraca.Humory nam się psują w momencie.Karolina zastanawia się czy nie cofnąć się do niego i nie towarzyszyć mu w trasie powrotnej.Po szybkiej naradzie uznajemy że jest już za daleko i gonić go jest bez sensu.Zaczynamy podejście do przełęczy pod Tarnicą.Kiedy jesteśmy już na miejscu Kornelia przyznaje się że zaczyna jej się odzywać kontuzjowany wcześniej bark.Znowu narada i stwierdzamy że schodzimy do Wołosatego.Oczywiście Kornelia postanawia jeszcze wejść na Tarnicę gdzie jeszcze nie była.Idę wiec z Nią na górę robię kilka fotek i schodzimy na dół.W międzyczasie jeszcze spotkaliśmy poznanego dzień wcześniej Rafała-towarzyszy nam aż do U.G dokąd docieramy busem. Tam nabywamy prowiant i napoje i udajemy się do bacówki Pod Małą Rawką.Zjadamy kolację i czekamy na info od Dziadka-telefon ma wyłaczony.postanawiamy że jeśli nie odezwie się do 22 alarmujemy GOPR.Na szczęście zadzwonił więc uspokojeni kładziemy się spać.CDN