Przeczytać przeczytałem, odpowiedzi na nurtujące pytanie jednak tam nie znalazłem, bo i znaleźć nie mogłem, każdy widzi ten problem nieco inaczej i ma po części rację, jednak ścisle nie sposób tego okreslenia zdefiniować.
Mnie to, nie ukrywam, przypomina troszkę polowanie na czarownice. Jak ktoś się nam w górach nie spodoba, to "chrzcimy" go stonką właśnie (najkrótsza definicja "stonki" ) Bo nie jest np. ubrany tak jak my, albo ma adidasy, rozmawia z kolegą, przyjechal lepszym lub gorszym samochodem, itp, itd. Nie mogę wejść w sezonie na parking w Cisnej, rozejrzeć sie i powiedzieć: ale tłok, cholerna stonka. Bo skoro mi sie ten tłok nie podoba, to po pierwsze nikt mi nie każe tam byc, ale co wazniejsze, ja sam na swoj sposób robię ten tłok także - czyli jestem stonką w oczach innych?
Znasz zapewne taki stary dowcip:

Idzie pijak ulicą, potknął się o krawężnik, przewrócił,
znowu ta p...na komuna - wrzasnął...

W związku z tym, nie mogę na razie wprowadzić do swego słownika, pojęcia stonka i nadal zamierzam sie nim nie posługiwać. Szkoda, że nie będę na Kongresie, bo przynajmniej pkt.5 nie przeszedłby jednogłośnie ))
Pozostanę w temacie neutralny, pilnie przygladając się rozwojowi wypadków, min. planowanej krucjacie przeciwko "stonce" :)
Proponuję rozwazyć także wprowadzenie podpunktu do pkt.5, w którym potępia się nie-potępiających "stonki", oraz rozważenie czy nie-stonka nie-potepiająca stonki jest stonką? ))
Przepraszam za nieco żartobliwe podejście do tematu, jesli bym kiedyś zdanie zmienił ogłosze to osobiściei uroczyście np. na II KIMB'2003.
Zdrowia
Piotr-Potępieniec