Witam wszystkich :)
Wstyd mi okropecnie, że wątek pominęłam a trochę już siedzę na forum o_O
Choć... faktycznie gdzieś się temat zawieruszył, bo wiele osób nadrabia zaległości powitaniowe więc może taka gapa straszna nie jestem


Mój pierwszy pobyt w Bieszczadach pamiętam przez mgłę dzieciństwa. Jeszcze przedszkolakiem byłam jak mnie rodzicielka na zimowisko wysłała do tej dzikiej krainy :D W koło góry, śnieg i sanki:))!!

Mieszkam u podnóża Beskidu Śląskiego i Żywieckiego, wszędzie niby blisko ale jakoś tak na wschód ciągnie niemiłosiernie. Mam szczęście, Beskidy blisko, pod ręką. Bywa, że i po pracy robię w tył zwrot i lezę sobie sama przed siebie. Wracam późno no ale taki już duch we mnie, zresztą sami wiecie jak to jest, ciągle mało...

Po Bieszczadach wędruję pieszo lub podziwiam mykając cichutko na rowerze :)

Było o dziewictwie bieszczadzkim, za trzy dni wyjżedżam i biorę takiego jednego. Bieszczady zna tylko z obrazka Mam nadzieje, że wywlekę go na Wetlińską do Chatki Puchatka, Pewnie pójdziemy z Zatwarnicy przez przełęcz Orłowicza. Potem ile czas i pogoda pozwolą :)


Myśli przeprowadzkowe
Jak wielu innym osobom, i mnie trochę daleko w Bieszczady, (400 km), nie raz w głowie się więc kiełbie, żeby chatę jakąś przygarnąć:D he he

pozdrawiam serdecznie wszystkich :)