Przyznaję się bez bicia, że rodowitą poznanianką nie jestem:) Pochodzę z pięknego miasta Łodzi. Do Pyrlandii przyjechałam na studia (kiedy to było?!) i tak już mi się zostało:)

Faktycznie, tutejsze więzi są godne pozzadroszczenia. Rodzinne, przyjacielskie, w ogóle - jakiś taki lokalny patriotyzm. W Łodzi to z kolei inna historia:)