Witam, to także mój trzeci post, link do przywitalni znalazłem gdzieś przy okazji przeglądania forum.
Mój pierwszy kontakt z Bieszczadami był w 1977 roku, kiedy byłem tu z obozem wędrownym, potem jeszcze parę razy, a potem długa przerwa na wychowanie dzieci. Dzieci już wychowane, więc czas wrócić do domu, bo tak się czuję kiedy tu przyjeżdżam, jakbym wracał do domu - to jakaś magia. Nawet kiedyś chciałem w Bieszczadach zamieszkać i nie całkiem mi to ze łba jeszcze wyszło - to jakieś irracjonalne przyciąganie - przyznaję się, że nie ma ani jednego racjonalnego argumentu za takim przedsięwzięciem w wieku 50+. Na razie więc co roku przyjeżdżam żeby połazić, pocieszyć się samym byciem w Bieszczadach i naładować akumulatory. Mieszkam w stolicy, w asfaltowej dżungli, ale jakoś dziwnie nie czuję, że "jestem z miasta".


Odpowiedz z cytatem