Nie mialo to miejsca w Bieszczadach ale mysle, ze warte wspomnienia i prosze o uwagi.
Gorce 2007 albo 2008, szlak na Gorc od strony Szczawy. Ide pod gore i od samego poczatku zbieram smieci. Wkrotce brakuje mi miejsca a napotykam na cala gore butelek i puszek, tuz przy szlaku. Kilkaset metrow dalej napotykam grupe 12-14 przodownikow gorskich podazajacych akurat w przeciwnym kierunku. Beda przechodzic obok wiec informuje o tym co widzialem i pytam sie co moga w tej sprawie zrobic. Ku mojemu zaskoczeniu zamiast spodziewanej deklaracji, ze "wezniemy ile damy rade a potem poruszymy odpowiednie kregi", informuja mnie, ze to nie ich dzialka i mam zareportowac do dyrekcji PN. Czy to tez sie podciaga pod obciach, choc nie-bieszczadzki?
Kwiecień 2008r. Dokładnie połowa kwietnia, jeszcze nie wiosna, a już nie zima,liczymy turystów na szlaku- z naszą trójką wyszło 8. Siedzę na przełęczy pod Tarnicą, zimno i wieje okrutnie, piję gorącą herbatę, nagle idzie 9 zapaleniec, ma w ręku coś a la kij, ubrany w koszulkę i kurtkę fruwajkę,spodnie dresowe - dla mnie to raczej wyglądało na piżamy, potyka się o własne nogi, więc "piżamy" brudne po pas. Pyta się mnie jak daleko na szczyt i prosi o łyk wody - cały jego ekwipunek to kij. Rozmawiam z nich chwilę,okazuje się że o 5 rano wsiadł w samochód, przyjechał z Chełma - pyta czy wiem gdzie to jest? - ma życiowe postanowienie i mówi - POWIEDZIAŁAM SOBIE ŻE JAK WEJDĘ NA TARNAWĘ TO MI SIĘ GO UDA ZREALIZOWAĆ. .
Po czym biegnie na TARNAWĘ, zalicza kolejny upadek, ale wchodzi.
Spotykamy go pod sklepem w Ustrzykach Górnych, wsiada do auta i mówi - UDA SIĘ BO WSZEDŁEM NA TĄ GÓRĘ - chyba już mu było glupio, bo nazwa Tarnica może mu się nie podobała?I jedzie do Chełma.
Więc powodzenia!
Ostatnio edytowane przez mAAtylda ; 06-09-2009 o 15:07
mAAtylda
Kilka lat temu wchodzilem na Wetlińską końską drogą. W pewnym miejscu trafiło się kilka omszałych drzew. Siadłem, żeby sie zastanowić: jak im pstryknąć fotkę ?.
Po kilku minutach zauważyłem nadciągającą z dołu parę. Dziewczyna i chłopak. Z daleka było widać, że chłopak kroczy raczej niewyraźnie, ona musi go podtrzymywać. Mało brakowało poleciałby do tyłu. Wyglądało na to, że zasłabł. Podniosłem się, aby zapytać czy mogę jakoś pomóc.
A wtedy turysta wyciągnął z kieszeni kurtki rozpoczętą butelkę Bolsa, otarł szyjkę rękawem i usilnie prosił abym "se łyknął".
Był przekonany, że to ja zasłabłem ...
Odmówiłem, czym był bardzo zdziwiony i chyba urażony, bo przeciez "chciał dobrze".
Oczywiście poszli dalej. Później już na górze spał na ławce pod ścianą Chatki.
Ciekawe jak wygladało zejście ?
Chciałem sobie poczytać o Otrycie i trafiłem na link do Wrzuty, gdzie ktoś umieścił KSU - Moje Bieszczady. W komentarzach jakaś osoba pofatygowała się o umieszczenie tekstu. Tutaj sprawy sedno: tekst pisany ze słuchu, zresztą zobaczcie sami :
Góry aż do nieba
I zieleni krzyk
Polna droga pośród kwiatów
Złamany krzyż
Strumień skryty w mroku
I zdziczały sad
Stara cerkiew pod modrzewiem
Pęknięty dzwon
Zarośnięty cmentarz
Na nim dzikie bzy
Ile łez i ile krzywdy ile ludzkiej krwi
Księżyc nad okrytem
Niebo pełne gwiazd
Tańczą szare popielice
Sad usypia nas
REF
To właśnie są
To właśnie moje Bieszczady
[bis]
Zarośnięte olchą pola dawnych wsi
Kto je orał kto je zasiał
Nie pamięta nikt
Skrzypią martwe świerki
To drewniany płacz
Świat się kończy w Sokolikach
Dalej tylko las
Druty na granicy
Dzielą nacje dwie
Dzieli ściana nienawiści
Przeraża mnie
Sam jest taki płytki
W dziebeniowej grze !!!!
Dzieli ludzi
Dzieli myśli
Straszny jego gniew
REF
To właśnie są
To właśnie moje Bieszczady
[bis]
wykrzykniki i pogrubienia ode mnie :)
O to ja tego tez nie rozumiem skoro ktoś miał miejsce żeby przytargać ze sobą czystego Pampersa to tez miał miejsce żeby zabrać go ze sobą.
A może z jakiegoś samolotu wypadł tylko czemu spadł w Górach ?????
A wiesz Agnieszka, że jak go zobaczyłem, to pomyślałem o Tobie?Bo tak jakoś zakodowałem, że Ty nie możesz przejść koło śmieci obojętnie i wychodząc z jedną własną puszką wracach z czterema cudzymi, tudzież z papierkami po czekoladach itp. Więc jak to zobaczyłem pomyślałem: oooo, tego to nawet Agnieszka by nie wzięła
![]()
I co do tego się nie pomyliłeś Koniku, do podnoszenia lub usuwania takich rzeczy trzeba mieć specjalne uprawnienia i szkolenie, ja posiadam tylko kurs ratownictwa medycznego.... skażeniami biologicznymi się nie zajmuje nie stać mnie na sprzęt.![]()
I dlatego nawet nie próbowałem podnieść, bo sprawa ta mi dziwnie śmierdziałaByć może jakiś bhp-owiec rzucił przynętę i siedział w krzakach by mandacik za brak uprawnień wlepić. Tak więc rozglądnowszy się dyskretnie naokoło szerokim łukiem na paluszkach ominąłem i pomyślałem: a co na to Agnieszka?
No, teraz wiem że Agnieszka to w tym przypadku też za mało, tu jakieś służby specjalne powinny wkroczyć
![]()
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Zakładki