No to na mnie kolej:
wrocilam z Bieszczadow i popisalam sie w nich markowymi ciuchami, bylam znowu na Chryszczatej, /chyba dwudziesty raz/, zajrzalam do Wetliny, polazilam po Cisnej, posiedzialam w Baligrodzie pod czolgiem, nie odkrylam niczego i nie bylam tworcza, po prostu BYLAM i sobie wspominalam jak to kiedys bylo szaro i buro i smutno a jak teraz jest fajnie i kolejny raz odkrylam ze Bieszczady to balsam dla mej duszy bez wzgledu na to czy jestem w Tworylnem czy pod baligrodzkim czolgiem![]()


Odpowiedz z cytatem