Po przeczytaniu wszystkich postów stwierdzam, największym obciachem jestem ja sam. Spacerowałem po Solinskiej zaporze wystrojony w buty z sympatexu, nosząc na głowie kapelusz (może być, że z chin?) na dodatek ubrany w sprane moro. Kupowałem cacuszkowane, tandetne aniołki. Będąc w Cisnej lubię wypić browarka w "siekierezadzie". Sapię jak stary parowóz, taszcząc swoje brzuszysko na połoniny na dodatek z garbem na plecach. Czytałem ksiązki o zakapiorach. Antoniszaka i Potockiego. Mało tego poznałem obu osobiście. Z kikoma zakapiorami wypiłem ileś browarków. Co roku zachwycam się widokami Biesczadu. Lubię się chwalić tym, że bywam w Bieszczadzie. Na dodatek pewnie narobiłem błędów ortograficznych, Od zawsze tak mam, a nie potrafię się nauczyć posługiwania edytorem tekstu.