Dla mnie zaś "obciachowe":P jest kilka rzeczy:
- gdy ktoś jedzie kilka, kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt razy w roku w Bieszczady i włazi w kółko do znudzenia na Tarnicę i Wetlińską tak jak innych pagórków nie było:)
- jeszcze bardziej chyba jak ktoś mówi, że był w Bieszczadach. Na pytanie zaś gdzie konkretnie odpowiada, że nad Soliną.

Nie będę tu już wspominał nawet o stwierdzeniach, że Rzeszów leży w Bieszczadach :D

Ponadto spotkała mnie kiedyś taka przygoda - siedzieliśmy sobie ze znajomymi w Siekierezadzie (wiem, wiem, że już samo to jest obciachowe :P) na piwku mając jeszcze dwie godziny do odjazdu autobusu ( połowa kwietnia to była - ta deszczowa ) we względnej ciszy i spokoju, oprócz nas nikogo, gdy nagle wpadła jakaś wycieczka (dodać muszę, że autokarowa) z Warszawy złożona głównie z emerytów. Po czym jedna pani gdy ujrzała nas wypapranych po kolana w błocie, przemoczonych i z plecakami stwierdziła, że tu pospólstwo siedzi i że ona tu przebywać nie będzie. Tylko jedna osoba raczyła się odezwać i potraktować nas jak ludzi pytając gdzie byliśmy:/ Ale owej pani podobnie jak i większości wycieczki taki obraz "dzikich" Bieszczadów wystarczył. Do nich też skierowane są te wszystkie przedziwne pamiątki jakie można w sezonnie kupić wszędzie:/

Odnośnie zaś PLG duży plus za niezwykle trafne uwagi:)
I pare słów jeszcze ode mnie:) Większość tych ludzi szczyci się posiadaniem pięknego nowoczesnego sprzętu/ubrań za ładnych parę tysięcy złotych, cudownych kurtek z goretexu, a tym czasem pod taką kurtkę czy polarek zakładają zwykłą "nieoddychającą" koszulkę. Tak więc po co to wszystko, żadnych fukcji takich jak powinno to nie spełnia, więc chodzi chyba o pokazanie się w "środowisku". Może nie jest to obiektywne, bo sam nie kupuję takich ubrań uznając je za stratę pieniędzy, podczas gdy można wydać je na wyjazdy:) Sam zaś chodzę sobie po górkach w normalnych ubrankach i wcale nie chodzi mi się po nich gorzej niż im :P
Ale to takie moje żale:) Można zignorować:))

Jeszcze jedna rzecz która mnie dziwi to ta Ukraina:/ Rozumiem, że można tam pojechać, połazić sobie trochę po górach. Nie ukrywam, że są piękne i chciałbym kiedyś tam wrócić, ale nie rozumię tego uwielbiania na siłe wszystkiego co jest ukraińskie. Bo jest dziko, magicznie itd. :)
Właczając w to śpiewanie na okrągło ukraińskich pieśni wszędzie i o każdej porze.
Myśle nawet, że to już nie Bieszczady są modne, teraz modna jest Ukraina
W każdym razie, to całe twierdzenie, że jak się conajmniej kilka razy w roku nie było za wschodnią granicą to nie jest się godnym nazywać człowiekiem gór itp. też wzbudza jedynie odruch litości:)

No dobrze to na razie tyle tych moich smutków i żali :))
Jak coś mi jeszcze przyjdzie do głowy nie omieszkam o tym napisać :))