Nie mialo to miejsca w Bieszczadach ale mysle, ze warte wspomnienia i prosze o uwagi.
Gorce 2007 albo 2008, szlak na Gorc od strony Szczawy. Ide pod gore i od samego poczatku zbieram smieci. Wkrotce brakuje mi miejsca a napotykam na cala gore butelek i puszek, tuz przy szlaku. Kilkaset metrow dalej napotykam grupe 12-14 przodownikow gorskich podazajacych akurat w przeciwnym kierunku. Beda przechodzic obok wiec informuje o tym co widzialem i pytam sie co moga w tej sprawie zrobic. Ku mojemu zaskoczeniu zamiast spodziewanej deklaracji, ze "wezniemy ile damy rade a potem poruszymy odpowiednie kregi", informuja mnie, ze to nie ich dzialka i mam zareportowac do dyrekcji PN. Czy to tez sie podciaga pod obciach, choc nie-bieszczadzki?