Kilka lat temu wchodzilem na Wetlińską końską drogą. W pewnym miejscu trafiło się kilka omszałych drzew. Siadłem, żeby sie zastanowić: jak im pstryknąć fotkę ?.
Po kilku minutach zauważyłem nadciągającą z dołu parę. Dziewczyna i chłopak. Z daleka było widać, że chłopak kroczy raczej niewyraźnie, ona musi go podtrzymywać. Mało brakowało poleciałby do tyłu. Wyglądało na to, że zasłabł. Podniosłem się, aby zapytać czy mogę jakoś pomóc.
A wtedy turysta wyciągnął z kieszeni kurtki rozpoczętą butelkę Bolsa, otarł szyjkę rękawem i usilnie prosił abym "se łyknął".
Był przekonany, że to ja zasłabłem ...
Odmówiłem, czym był bardzo zdziwiony i chyba urażony, bo przeciez "chciał dobrze".
Oczywiście poszli dalej. Później już na górze spał na ławce pod ścianą Chatki.
Ciekawe jak wygladało zejście ?