No i mamy DUŻY PROBLEM !!!! Problem <stonka>, czy jak to sobie nazwiemy jest tylko hasłem wywoławczym, literą " i " bez kropki, której jeszcze nie postawiono.
"Felek", według mnie, zrobił pierwszy krok w dyskusji o < stonce > odchodząc od przyjętego przez nas schematu. I tu sie zaczyna sedno problemu .
Jak się dobrze rozejrzeć wookół siebie, w miejscu zamieszkania, to na dobrą sprawę problem ten też tu istnieje. Ludzie , ich zachowania, sposób bycia, są obecne i tu, i tam w Bieszczadach niestety też. W końcu mamy demokację i każdemu wolno jechać gdzie chce i teoretycznie robić co i jak chce - przynajmniej niektórzy tak to rozumieją!!!!!!!!!! A jak dołożymy do tego " historyczno-turystyczną " legędę o Polskim Dzikim Zachodzie, a raczej Południowym Wschodzie geograficznie rzecz ujmując, otrzymujemy to co widzimy! Powolną d e g r a d a c j ę, jak to Felku ująłeś.
I " my ", i " oni " jedziemy w Bieszczady z tych samych powodów. Gnani tęsknotą za czymś, nieraz bliżej nieokreślonym, tylko sposób przeżywania Bieszczadów mamy bardzo różny, np impreza w Górnej Wetlince, śmieci na szlaku i nie tylko.
A co widzimy "w domu"? Niestety to samo!!!
Dla Nas Bieszczady to < chyża > dom rodzinny. Dom ze swoją historą, ludźmi, zwyczajami, mistycyzmem, tarktowany z szacunkiem
jakim obdarza się miejsce swojego urodzenia.
Najwidoczniej mamy różne systemy wartości i to nas różni .
Czyżbyśmy byli w mniejszości?????????????

marekm