Marcin przepraszam. Wk... mnie pierwszy post więc zakpiłam sobie swoim zwyczajem z ludzi. Rozpętała się dyskusja o tym jak to niszczę Bieszczady. Dyskusja zainicjowana przez kogoś dziwacznego. To może być zwykła zagrywka np. konkurencyjna.
Potem wywiązała się rzeczowa dyskusja.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 31-01-2009 o 20:23
Możesz mi odpowiedzieć kto chce zamienić Bieszczady w Beskid Żywiecki? Na szczęście takich nie znam. Bardzo trafne spostrzeżenia, z większością zgdzam się jako ekolog nieortodoksyjny i autochtonka.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 31-01-2009 o 21:23
co tu się rozdrabniać, pitolić bzdurki :), "Bieszczadnicy" (ciągle mi wywala na czerwono), srają, żygają, śmiecą, zatruwają spalinami od wszelkich jedno- i wielo- śladów "nase pikne Biescady", łażą po szlakach, poszerzając ich koryto, tną na ogniska, wzmagając efekt cieplarniany, żrą runo leśne, wydychają nie wiadomo co, zwłaszcza po gorzale, i tak to jest.
nie wspomnę o kłusownictwie, ablucjach w potokach, ło matko :)
Ostatnio edytowane przez chris ; 31-01-2009 o 21:57 Powód: dopisek
Witajcie! Wątek ten jest tak wielowątkowy, że trudno pisać o jednej sprawie bo poruszanych jest 1000...
Mnie tam wszystko jedna czy bedzie tu 5 linkow czy 50 do organizatorow tzw. aktywnego wypoczynku bo mnie to - podobnie jak jak pisze Asia999 smieszy ... ze bedzie coraz glosniej, huczniej, wyzej , nizej itd...
Ludzie tego potrzebuja a raczej ludozerka...I nie chodzi o to ze uwazam sie za kogos lepszego , ze ja wole cisze, spokoj, wlasne nogi a nie quada itd...
Robi sie rozne strategie marketingowe i to od nich zalezy b. duzo - w jaki sposób chce sie cos jak to sie mowi wypromowac...i w Biesach poszlo w strone zakapiorow, przygody, quadów, rzutów siekiera i ciosaniem klocka - bo tak wymyslili ci co to organizuja..a ludzkosc to kupi bo to folklor no i zgrywa.
Gdyby bylo w tym mniej efekciarstwa a wiecej pomyslow nazwijmy to z górnej pólki to nie pisalibysmy o zalewie pseudobieszczadników i hipokryzji ekologow. Bo by tu ich zwyczajnie nie bylo, nie bylo by quadow i innych glupot. Bo pytanie jest czy zalezy nam zeby przyjezdzala stonka rozwrzeszczana i holubiona wlasnie takimi "dzikimi wyprawami" czy "target "powinien byc nieco inny...sam by sie wyklarowal ( bo przecie nie chodzi mi o to zeby w Lesku robic selkecjekto jedzie...
Nie podobaja mi sie takie rozrywki jakie proponuje KW i tym podobne. Wiem, ze sa tacy co tylko tym zyja. Wiekszosc z nas pewnie zyje czym innym...i mysle, ze zachcecanie do przyjazdu w Bieszczady tych co tu jeszcze nie byli nie powinno isc na latwizne i tania atrakcje...ja na to wplywu nie mam.
Jak widze "tramwaj" dostaje bialej goraczeki, jak widze quady, albo jeepy w ktorych woza sie jakies panny i kolesie - to mna wstrzacha...ale to wolny kraj ...
Konkluzja jest taka, ze zeby zachecic ludzi do przyjazdu, mozna sie wysilic i znalezc takie propozycje, ktore beda licowaly z miejscem do ktorego ci ludzie maja przyjechac
pozdrowka
1. Oczywiście, że dla każdego coś dobrego. Uważałabym z używaniem określeń typu łobuzerka. Stawiam znak równości pomiędzy osobą jeżdżąca quadami po lesie i osobami podziwiającymi w ciszy uroki Bieszczadów leżąc na połoninie. Nie wiem co dla przyrody jest groźniejsze: przejście grupy zorganizowanej po szlaku czy wejście chaszczaka do ostoi zwierzyny?
2. Tak, ktoś to wymyślił i to sprzedaje. Co złego jest w rzucaniu siekierą do celu? Oczywiście, gdy tym celem jest tarcza. Akurat bardzo lubię tę zabawę. Jeszcze bardziej strzelanie z łuku i spływ pontonami.
3. Stereotypy, którymi kierują się środki masowego przekazu, osoby pisząca na tym forum itd.
TVN najprawdopodobniej pokaże: stoki narciarskie na Gruszce czyli Lesko-ski i Huzele, Łysego jako ten przyklad bieszczadzkiej bohemy, Wacka Kuzło i jego narty na żaglu czy na spadochronie, spotkanie z ludźmi którzy porzucili cywilizację i osiedlili się w Bieszczadach, produkty lokalane ale tym zajmnie się Iza Cichy i naszą bieszczadzką kuchnię. Mam nadzieję, że Adam jakoś skorzysta na swojej pracy i zostanie pokazana Oberźa Zakapior.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 01-02-2009 o 05:57
Może dosadnie to zabrzmi, ale popieram zdanie "kasiek".
To jest kwestia wrazliwości.
Tez mnie szlag trafia jak widzę nowobogackich kolesi w terenówach (nie nie dlatego,że im zazdroszczę), rozp...dalajacych co popadnie. Wkurza mnie pojmowanie gór jako jakiejś atrakcji na wzór Disneylandu. Do pasji doprowadza mnie widok idiotów, którzy trkatują gory przedmiotowo - jak tren "do wyżycia" się w sportach ekstremalnych...i nie tylko![]()
Jeżeli jeszcze ktoś potrafi podziwiać to co widzi, zachwycić się pieknem, itd., to ok.
W Bieszczadach jeszcze nie jest tak źle, bo w Tatrach to już horror. Właściwie sam nie wiem bo co ta kupa baraniny tam przyjeżdża??? Najczęściej nie mają szacunku do niczego co na swej drodze spotkają. Wychowanie, menatlność? Mają pretensje do calego świata, że te 2.50 zł na bilet muszą wydać, do tego arogancja wobec przepisów parkowych. W Bieszczadach jest jednak lepiej, wybierają je bardziej świadomi turyści.
A co do rozwoju turystyki. Nalezy wprowadzić strefowanie dozwolonych jej form w zalezności od stopnia wartości przyrodniczych obszaru. Co prawda taki coś isteniej (PN, PK, OChK), ale jakie są realia sami wiemy.
Z pewnością motolotnie (nie lotnie!), quady, trenówy, skutery odpadają.
Co pozostaje z tzw. turystyki aktywnej...
Jazda konna, rowerki, narciarstwo biegowe, psie zaprzegi.
Choć ostatnio zastanawia mnie co tak naprawdę powinno przyciagać odpowiedzialnych turystów w Bieszczady.
Chyba ATMOSFERA, mniej komercji.
Wiem,że to w pewnym sensi utopia i nie branie w ogóle pod uwage intresu autochtonów, ale, pomimo wątpliwości, lepiej bronić "paradzikości" tych gór niż je ekspanywnie gospodarować.
http://pracownia.org.pl/gora-jaslo-k...y-zawrot-glowy
http://www.pracownia.org.pl/prac/ind...14&id=40&str=7
http://www.dziedzictwoprzyrodnicze.pl/pomniki.html
http://www.refa.franciszkanie.pl/
http://www.obywatel.org.pl/index.php...ge&pageid=1296
http://www.wrota.podkarpackie.pl/pl/..._park_narodowy
http://www.ptakipodkarpacia.com/
Nie będę reklamował tej firmy ,która w swojej ofercie ma przejażdżki "farmerem" ale jest ona tzw. "adventure" .Jak zobaczyłem szyld reklamowy to oniemiałem "150 zł/h". Tylko patrzeć jak w ofercie będą czołgi albo Biełazy.
Oferta Krzyśka z Fenixa wisząca w ośrodku Perła w Czarnej. Zabawy tego typu są drogie i niech tak pozostanie.
Jakoś nie widzę tej turystyki aktywnej w Bieszczadach. To margines oferowany prawie przez wszystkich ale nie wim czy dobrze sprzedajacy się.
Zresztą pakiety są zróżnicowane i bogate. Zakładamy, że klient imprezy integracyjnej przyjeżdża na 5 dni. 1, max 2 dni to turystyka aktywna w formie o ktorej mówimy, potem to norma jakieś wozy konne lub kulig, wycieczka na połoniny, w okolice J.Solińskiego połączona ze zwiedzaniem muzeum, spływ pontonami i wizyta w cerkwi, spotkania z ciekawymi ludźmi, jakieś warsztaty, obowiązkowo koncerty.
Ostatnio edytowane przez lucyna ; 01-02-2009 o 05:28
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)