W sumie to pasuje do mnie Andrzeju, więc wyjaśniam
Na prawdę za egoizm uważasz to, że człek woli sam, bądź w małej grupie w górach przebywać? Ciebie nie wkurza mijany po drodze "tramwaj"?
Dziwi Cię, że gdy idę sobie na spacerek, wsłuchuję się w las, a tu, dochodząc do drogi słyszę i widzę 40 osób, które, przy akompaniamencie kilku grajków odbywają "prastary, prehistoryczny, głęboko osadzony w tradycji bojkowsko-łemkowskiej zwyczaj" popijania jakiegoś jabola z gara przy przekraczaniu jakiegoś strumyka?
Czy nie wkurzałbyś się, gdyby spacer byle droga wiązał się z ustępowaniem drogi zapindalającym skuterom, a latem quadom, czy samochodom?
Nie wolisz wędrować w ciszy, spokoju, samotności (ewentualnie we własnym gronie), pieszo, konno lub rowerem?
Jeśli tak, to jesteś egoistą.
Nie chciałbym by uznano mnie za przesadnego egoistę, więc oświadczam, że z drugiej strony rozumiem zapędy miejscowych lub "obcych", którzy tu biznesy otwierają i chcą na turystyce zarobić, bo z czegoś trza żyć.
Czasem trzeba gdzieś autem dojechać, czasem ludzie nie mogą inaczej się gdzieś dostać jeśli kondycja, czy zdrowie na marsz zbyt długi nie pozwalają.
Rozumiem prawo innych, nawet grup zorganizowanych, do spędzania czasu w tym miejscu.
Ale w głębi duszy chcę krzyczeć: wypie******ć wszyscy z moich Bieszczadów!!!!!
Pozdrawiam:)
Oligocenmaster rzekł:
ściągania na siłę ludzi, który tak naprawdę mają gdzieś cale Bieszczady i góry w ogóle.
Tych ludzi jednak na siłę się nie ściąga moim zdaniem, ich się zachęca "atrakcjami" typu dzikość, przygoda i wszechobecna wygoda, quady, skutery, to co teraz na topie.
Quadem, czy skuterem można pojeździć wszędzie, ale jeśli zrobisz to w Bieszczadach, to brzmi jak taka swojska eksploracja Alaski
Czyż nie dlatego swego czasu Kraina Wilka reklamowała się wyjazdem skuterami na Połoninę Wetlińską?
Pozdrawiam również:)




Odpowiedz z cytatem