Krzysztofie, patrzac przez pryzmat wlasnych doswiadczen. Spedzam w Bieszczadach w ciagu roku jakies 3-4 miesiace (wiekszosc w okresie urlopowym). Przyjezdzam tu pochodzic po gorach, polatac, pozeglowac, zobic pare zdjec. Generalnie nie jestem nawiedzonym osobnikiem, ktoremu przeszkadza paralotnia, quad itd. Minely czasy gdy irytowala mnie "spalinowka" na Zalewie Solinskim. Tak jak pisalem wczesniej znam wielu wodniakow, ktorzy maja gdzies strefe ciszy. I co, mam za kazdy razem gdy widze klienta na silniku mam dzwonic na policje? - przepraszam nie mam natury donosiciela - przyjezdzam tu wypoczywac, spotkac sie ze znajomymi a nie bawic sie w "prokuratora". Nie wiem tez czy wiecej szkody wyrzadza straznik lesny z rodzinka "odkrywajacy nieznane patie Bieszczadow" od ekipy na quadach czy tez wopowiec z panienkami od floty motorowek. Kazdy z tych pzypadkow nalezy by zapewne rozpatrywac indywidualnie. Tylko po co? Nie lepiej przestrzegac elementarnych zasad, a nie wykazywac daleko idaca POGARDE do wszystkiego co nas otacza. Paradoksalnie rzecz biorac ten prosty straznik czy woprowiec moze nie rozumiec pewnych elementarnych kwestii, odwala lewizne na "swoich wlosciach" i zycie toczy sie dalej (nie chwali sie swoimi podbojami na witrynie internetowej). Od fimy jednak mozna wymagac troche wiecej, a nie epatowania na swoich stonach jawnym DRANSTWEM. Bo jak mozna nazwac to, ze na akwenie, na ktorym obowiazyje calkowita strefa ciszy oferuje sie za pieniadze tego rodzaju uslugi? Nie znam tej firmy, nie interesuje sie jej dzialalnoscia (nie prowadze dzialalnosci gospodarczej w Bieszczadach:) - to gdyby ktos chcial zarzucic mi czarny PR. Zaciekawil mnie watek na forum i wchodzac na strone ww. firmy zobaczylem odbazki sprzed paru miesiecy, ktorych sam doswiadczylem:)
Pozdrawiam serdecznie, Kamil


Odpowiedz z cytatem