Może i uznacie mnie za hipokrytę, ale mnie naprawdę jest szczerze żal, że schodząc z Przełęczy Orłowicza nie wpadnę do "Ostoi" na kawę lub herbatę, jak równiez tego, że wędrując w okolicach Dwernika nie wypiję piwa w "Piekiełku".
Oczywiście obydwa ww. miejsca były całkowicie różne, ale oba zarazem tak bardzo ... bieszczadzkie.


Odpowiedz z cytatem