Jeżeli leśniczy lub policjant w ogóle "quadowca" dogoni, bo zazwyczaj nie ma czym.
Zdarzyło mi się w górach dzwonić na policję po spotkaniu ze stadem motocykli (rejon Jaworzyny Krynickiej). Ponieważ zadzwoniło niezależnie od siebie kilka różnych osób (nie wiedzieliśmy nawet o sobie tylko potem się zgadali) to policja podjechała pod Bacówkę nad Wierchomlą.
Ale ludzi na zabłoconych motorach daaaawno już nie było - i szukaj wiatru w polu.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem