...góry są najszczersze." I jesienią najchętniej wychodzą ze swych pieczar i zakamarków leśnych dziatki Chryszczatego, biesa przepysznego, od Bieszczadzi uroku podobno na dobre nawróconego (choć osobiście ja się tego bym po nim nie spodziewał). Litmirze opuszczają swe mokradła i torfowiska, szukając człowieka, któremu drogę by można pomylić, a i porządnie przy tym nastraszyć, ale jeśli dobrze zagadać, to zapominają o swej czarciej naturze i nawet pobajać są skłonne o swej młodości, gdy z basiorami na wspólne wypady chadzały (teraz wilka prawie nie uświadczysz - tak Ci powiedzą). Nieme Berdniki pod koniec września zaczynają gadać i o swej mocy nad piorunami nawet zapominają. No i przede wszystkim Pohary, które jedynie jesienia napotkać można (po świętym Michale, jak ludzie powiadają) - cudne to i zarazem straszne widziadła i pamiętac należy przy napotkaniu ich, że dziećmi biesa i wodnicy są. A niczego od nich się nie bać. I dobrym starać się być.
duszewoj.


Odpowiedz z cytatem