Moje dzieciństwo to głównie lata osiemdziesiąte.Muszę przyznać ,że jednego tym i wcześniejszym czasom nie można zarzucić-było o wiele bezpieczniej niż teraz.Jako małe pachole byłam strasznym włóczęgą(i tak pozostało)już jako czterolatka robiłam sobie wyprawy po okolicy(Sosnowiec)od szóstego roku życia mieszkałam w Starachowicach i okoliczne lasy całkowicie mnie pochłonęły.Teraz nie do pomyślenia jest żeby kilkuletnie dziecko oddalało się od domu na wiele kilometrów gdziś po lasach ,starych kopalniach itp i wracało całe i zdrowe.
Pamiętam też mleko w szklanych butelkach,które musialąm dźwigać ze sklepu co rano,nieśmiertelny żółty ser i polowanie na papier toaletowy.
I wielkie budowy wokół gdzie kradliśmy steropian aby popływać po pobliskich mokradłach... i zabawa z adrenaliną-wchodziliśmy do nowowybudowanego wieżowca na ostatnie piętro ,stawaliśmy na balkonie jeszcze bez barierek i napawaliśmy się przestrzenią...
zresztą zabawy na budowie były naprawdę super


już jako czterolatka robiłam sobie wyprawy po okolicy(Sosnowiec)od szóstego roku życia mieszkałam w Starachowicach i okoliczne lasy całkowicie mnie pochłonęły.Teraz nie do pomyślenia jest żeby kilkuletnie dziecko oddalało się od domu na wiele kilometrów gdziś po lasach ,starych kopalniach itp i wracało całe i zdrowe.
Odpowiedz z cytatem
