Cytat Zamieszczone przez Marcowy Zobacz posta
(...) Mój osobisty kuzyn w wielkiej tajemnicy przystąpił do I komunii w mojej parafii, odległej od jego macierzystego kościoła o jakieś 300 km, właśnie ze wzgledu na przynależność i stanowisko swojego taty. Roku pańskiego 1976 się to działo.
Być może.
Ale gdyby się to wydało, a tata przyjął jakąś "prawdopodobną" wersję tłumaczenia, że np. był to spisek teściowej, to pewnie uszło by mu na sucho.

Zmieniając zaś temat, ale pozostając w konwencji głównego nurtu tematycznego niniejszego wątku, opowiem wam 2 kawały z czasów PRL.

I. Idzie babcia z kilkuletnim, ale takim już co nieco kojarzącym wnuczkiem na spacer. Przechodzą koło budowy, a na niej akurat pracują studenci na praktyce robotniczej. Babcia nie ma o tym oczywiście zielonego pojęcia, dla niej to tylko robotnicy budowlani. Upomina więc wnuczka:
- Pamiętaj mój kochany wnusiu, że jak się nie będziesz uczył, to jak dorośniesz, będziesz musiał tak ciężko pracować, jak ci panowie !

II. Przychodzi facet do sklepu mięsnego, a tam - jak zwykle - nie ma prawie nic. Ale ów klient ma kartkę na mięso, więc stanowczo domaga się obsłużenia. Słyszy od ekspedientki:
- Mamy tylko III gatunek. I nie ma ani wołowiny, ani wieprzowiny.
- To co jest ? - pyta klient.
- Psina.
- Psina ?
- Tak, mielona.
- Trudno, poproszę całe 2,5 kg. Dziś jest ostatni dzień miesiąca i muszę tę kartkę koniecznie zrealizować.
- Proszę bardzo, oto pańska porcja. Płaci pan tyle a tyle.
- Już płacę, oto pieniążki. Ale, ale ... A cóż to za liczne drzazgi sterczą z tego mięsa ???!!!
- A co pan sobie wyobraża ? Uprzedzałam, że to tylko III gatunek. Psina mielona z budą.