Strona 12 z 13 PierwszyPierwszy ... 2 5 6 7 8 9 10 11 12 13 OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 111 do 120 z 121

Wątek: znalazłam właśnie-miło powspominać

  1. #111
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    Wspomnieliśmy już w tym wątku o tzw. studenckich praktykach robotniczych. Miałem takie dwie i z obu wyniosłem raczej przykre wspomnienia.
    Przypuszczam, że gdyby polityczny pomysłodawca owych praktyk (tow. Gomułka) przewidział podobne ujemne aspekty, to być może zrezygnowałby z owego poronionego pomysłu.

    1. Wrzesień 1970 r. Stały Bywalec - jako student tzw. roku zerowego - odbywa praktykę na budowie w Pułtusku, w b. Ciechanowskim Przedsiębiorstwie Budowlanym.

    Pierwszego dnia kierownik budowy i jego majstrowie odbyli z nami krótką naradę - odprawę, taką męską rozmowę. Zaproponowali nam dobrowolny podział na dwie grupy:
    - tych, którzy chcą praktykę robotniczą, jako zło konieczne, tylko zaliczyć; ci będą sprzątać budynki już ukończone, będące tuż przed odbiorem; praca będzie lekka, ale i zarobek też niewielki;
    - tych, którzy nie boją się pracy fizycznej i chcą naprawdę zarobić; ci będą pracować na budowach "w toku" tak jak prawdziwi robotnicy budowlani i mniej więcej tyle co oni zarobią.

    W rezultacie zarobki obu ww. naszych grup okazały się per capita prawie identyczne. Mimo że jedni rzeczywiście harowali, zostawali po godzinach, a drudzy opieprzali się - popijali sobie J-23 i "z nudów" wywozili po kilka taczek gruzu dziennie. Na moje "szczęście" byłem w tej drugiej grupie.
    Wszyscy bowiem otrzymaliśmy (po potrąceniu kosztów zakwaterowania w barakowozach i wyżywienia w stołówce internatu jakiegoś technikum) po ok. 100 - 200 zł na rękę. Za cały miesiąc pracy.

    2. Wrzesień 1971 r. Stały Bywalec zaliczył I rok studiów i odbywa drugą (już ostatnią) praktykę robotniczą - tym razem w Zakładach Radiowych im. M. Kasprzaka na warszawskiej Woli.
    Jakaż to znowu ona robotnicza, ta praktyka ? Siedzimy sobie przy małych "biurko - stoliczkach" (każdy przy swoim) i sprawdzamy jakość wyprodukowanych elementów (podzespołów). Każdy z nas otrzymuje do pudła po kilkaset takich małych podzespołów i ma wszystkie po kolei sprawdzić (przy pomocy specjalnego urządzenia pomiarowego), czy trzymają one zaprojektowane parametry techniczne.

    Staram się bardzo, z wrodzoną sobie dokładnością i perfekcją. Pod koniec dnia roboczego zanoszę panu majstrowi dwa pudła: dobrych i złych elementów. Mniej więcej 1/3 to buble (podzespoły nie trzymajace parametrów).
    Szef najpierw nie wierzy i krzyczy na mnie, że tych złych, to zdecydowanie jest za dużo. To mu spokojne odpowiadam, żeby wyrywkowo sam po mnie sprawdził. Ale on nie sprawdza, tylko dalej się na mnie drze, że przez takich jak ja, to fabryka może nie wykonać planu ! Po czym wkłada łapę do pudełka ze żłymi elementami, wyciąga stamtąd prawie wszystkie (tak na chybił - trafił) i dokłada je do pudełka z tymi dobrymi podzespołami. I wynosi je do dalszego montażu.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 20-03-2009 o 22:35
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  2. #112
    Bieszczadnik Awatar chris
    Na forum od
    11.2004
    Rodem z
    Kristiansand i ... ;)
    Postów
    870

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    Marty-roll-logos

  3. #113

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    A ja w roku 1988 byłam na obowiązkowym plenerze w Nysie. Jak tam o nas dbali, jak bardzo starali się o to, abyśmy wynieśli z tego miasta jak najlepsze wspomnienia... Wozili na wycieczki, super karmili. Nawet najokrutniejsze nasze bohomazy wystawiali w Rynku. Tolerowali dzikie zachowania (dzikie,jak na tamte czasy - patrząc z dzisiejszej perspektywy - bardzo niewinne).
    Było super.

  4. #114

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    [quote=dorota z krakowa;77740]A ja w roku 1988 byłam na obowiązkowym plenerze w Nysie.
    Małe sprostowanie - to był 1978 rok.

  5. #115
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    [QUOTE=dorota z krakowa;77743]
    Cytat Zamieszczone przez dorota z krakowa Zobacz posta
    A ja w roku 1988 byłam na obowiązkowym plenerze w Nysie.
    Małe sprostowanie - to był 1978 rok.
    W latach 70. miałem sympatię - studentkę warszawskiej ASP. Wiem, że na obozy plenerowe jeździli do miejscowości Skoki pod Poznaniem (o ile mnie pamięć nie myli, bo od tamtego czasu to już mnóstwo wody w Wiśle upłynęło).
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  6. #116
    Bieszczadnik Awatar wadera
    Na forum od
    03.2008
    Rodem z
    okolice Lublina duszą zawsze conajmniej 1000 m npm
    Postów
    259

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    Moje dzieciństwo to głównie lata osiemdziesiąte.Muszę przyznać ,że jednego tym i wcześniejszym czasom nie można zarzucić-było o wiele bezpieczniej niż teraz.Jako małe pachole byłam strasznym włóczęgą(i tak pozostało) już jako czterolatka robiłam sobie wyprawy po okolicy(Sosnowiec)od szóstego roku życia mieszkałam w Starachowicach i okoliczne lasy całkowicie mnie pochłonęły.Teraz nie do pomyślenia jest żeby kilkuletnie dziecko oddalało się od domu na wiele kilometrów gdziś po lasach ,starych kopalniach itp i wracało całe i zdrowe.

    Pamiętam też mleko w szklanych butelkach,które musialąm dźwigać ze sklepu co rano,nieśmiertelny żółty ser i polowanie na papier toaletowy.

    I wielkie budowy wokół gdzie kradliśmy steropian aby popływać po pobliskich mokradłach... i zabawa z adrenaliną-wchodziliśmy do nowowybudowanego wieżowca na ostatnie piętro ,stawaliśmy na balkonie jeszcze bez barierek i napawaliśmy się przestrzenią...
    zresztą zabawy na budowie były naprawdę super

  7. #117
    Bieszczadnik Awatar Jarek L
    Na forum od
    10.2006
    Rodem z
    Bardzo daleko od Bieszczadow...
    Postów
    152

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    2. Wrzesień 1971 r. Stały Bywalec zaliczył I rok studiów i odbywa drugą (już ostatnią) praktykę robotniczą - tym razem w Zakładach Radiowych im. M. Kasprzaka na warszawskiej Woli.
    Jakaż to znowu ona robotnicza, ta praktyka ? Siedzimy sobie przy małych "biurko - stoliczkach" (każdy przy swoim) i sprawdzamy jakość wyprodukowanych elementów (podzespołów). Każdy z nas otrzymuje do pudła po kilkaset takich małych podzespołów i ma wszystkie po kolei sprawdzić (przy pomocy specjalnego urządzenia pomiarowego), czy trzymają one zaprojektowane parametry techniczne.

    Staram się bardzo, z wrodzoną sobie dokładnością i perfekcją. Pod koniec dnia roboczego zanoszę panu majstrowi dwa pudła: dobrych i złych elementów. Mniej więcej 1/3 to buble (podzespoły nie trzymajace parametrów).
    Szef najpierw nie wierzy i krzyczy na mnie, że tych złych, to zdecydowanie jest za dużo. To mu spokojne odpowiadam, żeby wyrywkowo sam po mnie sprawdził. Ale on nie sprawdza, tylko dalej się na mnie drze, że przez takich jak ja, to fabryka może nie wykonać planu ! Po czym wkłada łapę do pudełka ze żłymi elementami, wyciąga stamtąd prawie wszystkie (tak na chybił - trafił) i dokłada je do pudełka z tymi dobrymi podzespołami. I wynosi je do dalszego montażu.
    Ja mialem podobna sytuacje podczas praktyki robotniczej w Zakladach Lozysk Tocznych w Poznaniu. Jako osoba krotkowzroczna zostalem przydzielony do dzialu kontroli jakosci. Moje stanowisko pracy wygladalo tak: tasma z lewej strony, ktora przesuwalo sie skrzynki z lozyskami, maszyna kontrolujaca z jednym wlotem i dwoma wylotami - na lozyska dobre i te wybrakowane. Z prawej strony staly skrzynki z lozyskami dobrymi, na podlodze - z wybrakowanymi.

    Do pracy sie przykladalem, chocby dla zabicia czasu, wrzucajac kulki i wypatrujac, ktorym wylotem wypadna. Moj kolega z kolei bez zenady przesuwal wozek z lozyskami na prawa strone maszyny. Majster przyszedl, popatrzyl na mnie zlym wzrokiem i pochwalil kolege, ze tak dobrze i szybko pracuje. Potem rzucil do mnie, ze maszyna czesto sie myli, a widzac moje zdziwione spojrzenie, powiedzial cicho: "to i tak do ruskich czolgow idzie..."

  8. #118
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    Krytykujemy ten PRL, krytykujemy ...
    I skądinąd słusznie, oceniając tamtą epokę tak "in general".

    Ale dziś mnie jedna aktualna rzecz wkurzyła, z teraźniejszości.
    Chcąc kupić 10 znaczków pocztowych (takich typowych, na zwykłe listy, po 1,45 zł), musiałem:
    - udać się w tym celu specjalnie na pocztę, a tam
    - odstać swoje w kolejce.

    W czasach PRL znaczki pocztowe były w każdym kiosku Ruchu, a i kolejki na pocztach były mniejsze.

    Obecnie kolejek już prawie (na szczęście) nie ma.
    Ale pozostały 2 instytucje, w których kolejki dziś są dłuższe niż w okresie PRL:
    1) właśnie placówki pocztowe, i
    2) oddziały banku PKO BP.
    Tak jest w większych miastach, być może w mniejszych się tego nie odczuwa.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 25-03-2009 o 22:36
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  9. #119
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    Cytat Zamieszczone przez Krysia Zobacz posta
    Dorastaliście w latach sześćdziesiątych,
    siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych...???
    Jak, do cholery, udało się wam przeżyć???!!!
    (...)
    Pytanie za 100 punktów brzmi:
    Jak udało się nam przeżyć???
    A przede wszystkim:
    Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość???
    Też jesteś z tej generacji?
    Aktualnie w soboty i niedziele w TV "Kino Polska" są wyświetlane 2 kultowe seriale PRL: "Daleko od szosy" oraz "Dom". Po raz pierwszy oglądałem je jeszcze na biało-czarnym ekranie telewizorka neptun, jaki rodzice kupili mi w prezencie z tytułu obrony przeze mnie pracy magisterskiej (1976). Kosztował chyba wtedy dwie przeciętne pensje.

    Owe filmy znakomicie oddają realia zycia codziennego w PRL. Potwierdzam to z autopsji. Problemy, z jakimi borykali się ich bohaterowie, obserwowałem wokół siebie, a zresztą niektóre z nich były także i moimi problemami.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  10. #120
    Powsimorda h.c.
    Awatar Marcowy
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    Zacisze
    Postów
    2,672

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    Cytat Zamieszczone przez Jarek L Zobacz posta
    Ja mialem podobna sytuacje podczas praktyki robotniczej w Zakladach Lozysk Tocznych w Poznaniu.
    Ja także odbywałem praktyki robotnicze w Poznaniu i też przy taśmie, ale w szacownej firmie "Pegaz", produkującej ocet i musztardę. Chyba połowa mojego rocznika z UAM została tam skierowana, choć - jak pewnie pamiętacie - ocet i musztarda były wtedy jedynymi towarami, które występowały w sklepach w nadmiarze Najbardziej absurdalne było jednak to, że intencją tych praktyk miało być nauczenie przyszłych "entelegentów" szacunku do ciężkiej pracy klasy robotniczej, natomiast ja i moi towarzysze niedoli dowiedzieliśmy się tam wyłącznie jak kombinować, obijać się, przeklinać i bić.

    Cytat Zamieszczone przez Jarek L Zobacz posta
    Jako osoba krotkowzroczna zostalem przydzielony do dzialu kontroli jakosci.
    Ostatnio edytowane przez Marcowy ; 11-01-2010 o 19:57

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. 7 etapów, 7 tablic czyli kto znalazł okulary ?
    Przez don Enrico w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 28-03-2012, 00:51
  2. Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 12-08-2010, 02:37
  3. Odpowiedzi: 30
    Ostatni post / autor: 13-04-2009, 06:35
  4. Moze nie Proza i nie Muzyka ale się łączy -> TEATR
    Przez trzykropkiinicwiecej w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 17-01-2008, 23:02
  5. Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 95
    Ostatni post / autor: 10-01-2008, 20:19

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •