W latach 60. w szkole na przerwach grywałem w cymbergaja.

W latach 70. byłem strasznym dziwkarzem. Aż cud, że żadnej "francy" nie złapałem.

W latach 80. jeździłem najpierw syrenką, a potem maluchem. Ta pierwsza była wręcz niesamowita: model 105 L (dźwignia zmiany biegów już w podłodze, nie przy kierownicy - jak w poprzednich modelach). Raz mi się te biegi "rozsypały" w okolicach Wałbrzycha (w 1982 r., wóz był jeszcze na gwarancji).