A ja Wam mówie dawniej mniej krzaków w Bieszczadach było. Teraz to wszystko zarasta jakimś badziewiem. Pól już prawie nie ma, mozaikowe łąki zmieniły się w zmiętolone rębakiem wielkoobszarowe trawniki, pastwisk grodzonych żerdziami już prawie nie ma. Jesiennych dymów z kartoflisk to w Beskidzie Niskim albo na pogórzach trza szukać. Nikt nie biega już po łąkach i lasach z łukami... Za to wszędzie pełno plastików, worków i sreberek. Udział wtórnych paralityków i debili wzrósł... Teraz to każdy prawie ma alergię, ADHD, nagniotki na mózgu i cholera go wie jaką jeszcze inną kiłę. Powiem Wam jedno - lubię sobie połazić po tych dawnych miejscach i powspominać przeprawy przez bagna, burze, które się w lesie przeżyło... Tylko, że te miejsca znikają, a w ich miejsce powstają osiedla domków w kolorach wszelkich odmian sraczki. Taka jest cena postępu i dobrobytu.



Odpowiedz z cytatem
Zakładki