https://bieszczady.guide- Że przewodnik napisałem i że ludzi uszczęśliwiam. A co!
W latach 70. importowalismy wiele zachodnich urządzeń za Gierkowe kredyty.
M.in. do jednego z PGR-ów trafiła nowiutka amerykańska elektryczna dojarka. Zatrudniony tam pracownik, gdy został w oborze sam, obejrzał ją, zachwycił się jej delikatnym umocowaniem i postanowił ją wypróbować ... na sobie samym. Tzn. popełnić grzech nieczystości opisany już w Starym Testamencie, biorący zresztą swoją formalną nazwę od imienia biblijnego bohatera.
I takoż uczynił.
Po pewnym czasie, zaalarmowani jego wrzaskiem, nadlecieli koledzy i ujrzeli go szamoczącego się z owym zachodnim urządzeniem. Biedak, nie znając języka angielskiego, nie przeczytał w instrukcji obsługi, iż urządzenie wyłącza się tylko samoczynnie, po wydojeniu porcji 5 litrów.
A teraz historia autentyczna.
Także w latach 70. w okolicach Ostrołęki wdrażano jakąś włoską licencję, też w dziedzinie rolnictwa. Przez kilka miesięcy zamieszkiwał więc tam również włoski personel techniczny, do którego należeli m.in. młodzi inżynierowie. Młodość, uroda i temperament południowców - wiadomo, jak to wszystko działało na miejscową płeć piękną, uczennice i absolwentki różnych szkół przyzakładowych i zasadniczych, jakich w PRL było bez liku.
Niektóre z tych dziewczyn okazały się jednak cwanymi realistkami życiowymi i zaczęły wymagać od przystojnych cudzoziemców ... twardej waluty.
Cóż, biznes to biznes. Włosi zaczęli im więc płacić swoją ówczesną walutą, czyli lirami. Panienki, widząc zera na nominałach banknotów, były usatysfakcjonowane. Czar zdecydowanie prysnął, gdy w wojewódzkim Pewexie dowiedziały się, że za cały utarg to mogą sobie kupić 2 paczki papierosów lub flaszkę polskiej wyborowej.
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)