Drogi SB,

Co do uprzywilejowania pewnych grup, to chyba nie tylko mit, czy pogłoska mająca na celu skłócenie społeczeństwa.

Może nie byo bezpośredniej premii za fakt bycia członkiem PZPR, czy noszenia określonego munduru, ale będąc na jakimś szczeblu hierarchii partyjnej miało się łatwiejszy dostęp do pewnych rzeczy, np. talon na poloneza.

Co szkolnictwa, to choć "spadek" jest faktem, na mój gust rodzący się po Czernobylu, to już nie ten intelekt, ale jednak

wyższy poziom szkolnictwa nie wynika z faktu, że było to w PRL-u, ale że było to 30-40 lat temu.
Postęp technologiczny,idące za nim zmiany w zwyczajach, sposobach działania, pracy, czy nauki, również w rozrywce, absolutnie ograniczają myślenie do minimum, a idące za tymi zmianami programy nauczania i metodyka starają się tym zmianom sprostać. I koło się zamyka - nasz gatunek kretynieje Stały Bywalcu i tyle. I nie ma to znaczenia w jakim ustroju dane społeczeństwo żyło, czy żyje.

Wielu młodych ludzi nie zdaje sobie sprawy, z tego na ten przykład, jakie znaczenie dla suchej choćby wiedzy teoretycznej, miał fakt, że ściągawki trzeba było przepisać,a nie skserować, czy wydrukować.

Gdy nie było Internetu, a nawet bryków - moją jedyna lekturą nie przeczytaną na czas byli "Chłopi" - wypożyczyliśmy video (LO rok 87 chyba).

Gdy nie było 100 kanałów TV, komputerów, trza było ruszyc głową, by wymyślić dobrą zabawę, a w tej dobrej zabawie mieć wyobraźnię.
Nie wystarczyło napierd***joystickiem, czy pilotem

W wolnych chwilach człek sięgał też po książkę.


I tak na koniec.

To porównanie poziomu szkolnictwa jest miarą iluzoryczne.

Tak naprawdę, to poziom inteligencji Polaków wielce się nie zmienił, w naturalny sposób spada, ale nie jest to jakiś bardzo szybki proces.

Zmieniła się na pewno struktura - zbyt dużo ludzi zostało pchniętych ku średnim szkołom ogólnokształcącym, a wiedząc doskonale zresztą, że sobie nie są w stanie poradzić, utworzono jakieś tam licea profilowane. Nie pomogło.
Chyba uznano, że wykształcenie zawodowe, czy średnie techniczne uwłacza ludzkiej godności?
W końcu, w dobie obrony konstytucyjnych praw jednostki doprowadzono pewne standardy, czy kryteria do, wg mnie absurdu, chroniąc młodego człowieka przed "uszczerbkiem na godności", a jednocześnie chowając go pod kloszem, czyniąc zupełnie nieraz nieprzygotowanym do życia. Życia, które jest pełne stresu. (patrz statystyki dot. samobójstw)

Kiedyś sprawa była prosta.

Jesteś pilny i inteligentny - idziesz do LO, potem na studia.
Masz robotę do wykonania, więc ja zrób, jeśli zrobisz kiepsko, dostajesz mierną ocenę - oops, sorry wyraz "mierna" uwłacza godności, zmieniono na dopuszczającą.

Jeśli nie, to zawodówka, a spróbuj jeszcze i to olać, to OHP i do łopaty. Nikt nikogo na siłę nie próbował magistrem zrobić.

Pozdrawiam:)