Jako, że też jestem w wieku inzyniera Karwowskiego, załapałem się na schyłek PRl-u. Ale co przerzyłem to moje. Pierwsze trzy lata podstawówki zaiwaniałem dwa kilometry lasem sam. Matula mnie zaprowadziła tylko przez pierwszy tydzień. W dupę dostałem też nieraz i nigdy nie miałem o to pretensji, a nie jak teraz że, dziecka udeżyć nie można. Jako dwunastolatek pierwszy raz samodzielnie za woźnicę robiłem wioząc zboże na targ do pobliskiego miasteczka.
Aha, byłbym zapomniał, moja ciotka prowadziła skup jaj gospodyń. Na jej domu dość duża tablica informowała "ROLNIKU NIE MYJ JAJ, PRZED SKUPEM". Zawsze zastanowiałiśmy się dlaczego ten chłopina tych jaj ma nie myć, skoro to baby do skupu jajka przynosiły.



Odpowiedz z cytatem
Zakładki