Pokaż wyniki od 1 do 10 z 121

Wątek: znalazłam właśnie-miło powspominać

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    A może teraz o motoryzacji pogadamy ?

    Wybrańcy otrzymywali talony na samochody, później zwane asygnatami.
    Za "krótki" wówczas byłem, aby coś takiego dostać. Przypominam sobie tylko, że raz, w połowie lat 80., doszedłem do finału na asygnatę na trabanta. Do dyrektora departamentu wpłynęło kilkanaście podań, odrzucał je po kolei drogą eliminacji (stosując własne kryteria), aż na "placu boju" pozostał niejaki Lucek i ja. W finale lepszy był Lucek.

    Ostatecznie w PRL jeździłem najpierw syreną 105L, a potem maluchem. Syrena była kupiona na przedpłatę (2 lata oczekiwania), a malucha (już 3-letniego) nabyłem w 1985 r. na giełdzie samochodowej na Okęciu.

    Kawał o maluchu
    Przyjeżdża do lasu parka maluchem. Pani wyskoczyła już z samochodu, rozłożyła kocyk i woła zniecierpliwiona:
    - Kochanie, pospiesz się ! Ja czekam ! Jestem już gotowa !
    Wtedy słyszy odpowiedź pana, jeszcze z samochodu:
    - Ja też już jestem gotowy ! I, cholera, przez to właśnie wyjść stąd nie mogę !
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 25-02-2009 o 19:39
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  2. #2
    Bieszczadnik Awatar Pawelk
    Na forum od
    12.2008
    Rodem z
    Zamość
    Postów
    89

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    S.B poruszył świetny temat

    Motoryzacja ....

    Dzisiaj mamy co w samochodzie ?
    ...klimatyzacja, wspomaganie ukł kierowniczego, wspomaganie ukł wysprzęglenia, wspomaganie ukł hamulcowego, oczywiście mało co nie ma ABSu, trafiają się odtwarzacze DVD i zmieniarki na XX płyt a "empe czy" to już standart, nawigacja, oczywiscie 20 poduszek powietrznych plus kurtyny, inteligentne fotele, oczywiście silniki ktore ze śmiesznych 2 litrów generują ponad 120KM mocy, systemy kontroli trakcji, EBD, ASR, i jeszcze jakies inne kgb, usb, zomo sb itp itd

    a jak się coś zpsuje to do modlitwy ....


    a kiedyś ?

    wspomaganie ukł kierowniczego - oczywiście w bicepsie, "wspoma" hebli w kopytku, za ABS EBD ASry i inne "kuńputery" robiła głowa i zdrowy rozsądek pojazd naprawdę mógł być wymagający od kierowcy a pamiętacie radia samochodowe ?? ......Safari
    Samochód czy inny pojazd to było coś niemalże z duszą i często żyjące własnym życiem. Ojciec miał "malczana" - pod blokiem istny rarytas Szyby dymione na brąz, z przodu przesłonka przeciwsłoneczna, z tyłu szyby uchylne, radia i systemu dolby 0.03 nie dawali nawet w topowej wersji silnikowej tj 750ccm- odrzut z eksportu... bodajże do Brazylii. Kupiony za dolary w Pewexie oczywiście w systemie "kartkowym"....Jedynie kolor ludziom się nie podobał "granat zomo"
    Sam teraz lubuje się w starej motoryzacji - ta nowa jakoś do mnie nie trafia- fajny jest "wybajerzony" samochód ale jest bezpłciowy jak 10 jemu podobnych na tej samej ulicy. Natomiast za starym pojazdem w tym natłoku plastiku zawsze się ktoś obejrzy, pojadę staruszkiem Iżem/jawą/junakiem sobie gdzieś- zawsze ktoś podejdzie, pogada, czasem sobie zrobi fotkę, czasem chce usiąść bo "on kiedyś jak był ...... to miał .....i z żona Europe zjeździli". Ludzie pamiętają stare pojazdy i śmiem twierdzić że po tych starych jeszcze pamięć pozostanie na długo po tym jak będą już tylko w rękach pasjonatów i muzeum...
    ....a tych nowych za 20 lat mało kto będzie pamiętać tyle ich jest

    O wojskowym słów kilka:
    Mój "ociec" był wojskowym- 24 lata. Ogólnie i prywatnie "spoko chłop" ....ale armia trwałe ślady zostawiła w mentalności
    Jak tatuś z mamusią zdecydowali się mnie ochrzcić robili to we wielkiej tajemnicy- a jak się wydało to ojcu wstrzymali żołd na pól roku....
    Później"ociec" chciał iśc na studia, ale takie normalne cywilne nie żadne wojskowe. W odpowiedzi usłyszał że trzeba wybierać pomiędzy nauką a pracą bo nikt tolerować takiego "zachowania" nie zamierza...
    a legitke ojca z "państwowego związku przyjaciół rowerów" sam osobiście wymalowałem farbkami plakatowymi marki "Bambino"- jakoś nawet z tego co pamiętam zły nie był...

    A tak całkiem do tematu- nie zmieniły się czasy. Bo te zawsze są takie same i zawsze są dobre dla tych, którzy chcą żyć w dobrych czasach
    Diametralnie to zmienili się ludzie Tak jak zauważył Recon, ludzie dzisiaj maja ogromne parcie na: szkło/sukces/kasę/........* (*dopisać wedle uznania) i w tym całym parciu i pogoni gubi sie sporo takich błahych z pozoru a w gruncie rzeczy ważnych spraw jak np; człowieczeństwo, współczucie, empatia, bezinteresowność, chęć pomocy drugiemu człowiekowi, i wiele m podobnych prostych i wręcz banalnych cech które leżą gdzieś u podstawa naszej cywilizacji...
    Ludzi przestały cieszyć proste rzeczy, ludzie nie doceniają tego co mają na co dzień- uważają że to im się po prostu od życia należy

    przykład z życia wzięty: ....chcesz jechać w Bieszczady? A po co - co tam jest? <zaczynam wywód "co tam jest"> eeeeee wiesz co .... może innym razem bo w piątek jest fajna impreza w xxxxx <załamka z mojej strony>
    Pytam: Widziałeś/łaś noc tak czarna że nie widać końca własnej ręki i na niebie widać tyle gwiazd że dziwisz się że tyle ich jest ?... trzy tygodnie temu jak nie było prądu - Ty wiesz jak ciemno było ??
    po wyjeździe pokazuje zdjęcia..... Ładnie ale jechać tylko po to żeby sobie połazić po jakichś górkach i zrobić zdjęcia- nie rozumiem Cie Paweł....

    i często mówią to ludzie po 20 roku życia - co mnie osobiście załamuje i żenuje


    a osobiście będąc w Bieszczadzie nie omieszkam nigdy pstryknąć sobie fotki przy jakimś starym samochodziku -albo od czasu do czasu wyprosić możliwość przejechania się "bieszczadzkim monstrem"- co cenie sobie bardziej niż możliwość jazdy mercedesem -oczywiście współczesnym

    jak będe miał trochę czasu to podejdę do człowieka, który na początku lat 50tych z kolegami (w sumie na trzy motocykle) wybrali się w Bieszczady- bardzo "mięsista" opowieść- postaram się spisać a przynajmniej nagrać tą historię
    .... i nie potrzebowali żadnych GPSów a mapę to mieli jakaś "sztabówkę" jeszcze z lat 30-tych ub wieku



    a i jeszcze bym zapomniał - kawał o maluchu:

    Jak tłumaczy się FIAT 126p ?
    Fatalna Imitacja Auta Turystycznego jedno osobowego, dwu drzwiowego, sześciokrotnie, przepłaconego
    Ostatnio edytowane przez Pawelk ; 25-02-2009 o 22:00

  3. #3
    Malkontent Roku 2009 Awatar Krysia
    Na forum od
    09.2006
    Postów
    3,380

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    pisz więcej, w sensie więcej postów;-))
    to co napisałeś w 10ciu
    czas leci
    "...Lecz ja wrócę tu, będę w twoim śnie.
    Nikt nie zabroni nam śnić..."
    Bogdan Loebl

  4. #4

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    [quote=Pawelk;75808]....ale armia trwałe ślady zostawiła w mentalności
    Jak tatuś z mamusią zdecydowali się mnie ochrzcić robili to we wielkiej tajemnicy- a jak się wydało to ojcu wstrzymali żołd na pól roku....
    Później"ociec" chciał iśc na studia, ale takie normalne cywilne nie żadne wojskowe. W odpowiedzi usłyszał że trzeba wybierać pomiędzy nauką a pracą bo nikt tolerować takiego "zachowania" nie zamierza...
    a legitke ojca z "państwowego związku przyjaciół rowerów" sam osobiście wymalowałem farbkami plakatowymi marki "Bambino"- jakoś nawet z tego co pamiętam zły nie był...

    A tak całkiem do tematu- nie zmieniły się czasy.

    Czasy się nie zmieniły. Czasy obróciły się tylko. Dzisiaj, kiedy oficer Wojska Polskiego który nie chce ochrzcić dziecka, nie uważa za stosowne wysyłać je na lekcje religii katolickiej w szkole, jest tak samo "podejrzany" ideologicznie.
    Cała armia kapelanów czuwa nad właściwym profilem ideologicznym swoich podwładnych.
    Ot, chichot historii
    A tak na marginesie - w czarnych czasach głębokiej komuny, w roku 1960 - moja mama przez cały rok - zanim nastał czas komunii - była nawiedzana i i molestowana przez siostry zakonne.
    Rodzice ciężko pracowali, nie mieli czasu na zajmowanie się dziećmi w sensie ścisłym. Mieszkaliśmy wtedy a krakowskim Kazimierzu. Naprzeciw była świetlica Caritasu. Tak więc zapisali tam mojego brata i mnie.
    Każdego dnia siostry prowadzące tę świetlicę, uczyły nas, w jaki sposób przekonać ojca i matkę, aby mnie ochrzcić. Rodzice byli agnostykami.
    Ja nic z tego nie rozumiałam, mgliście pamiętam, ale bardzo dobrze przypomina mi się chwila, kiedy na podwórku przy ulicy Krakowskiej, pod nadzorem zakonnicy prosiłam mojego tatę, by kupił mi katechizm;
    potem podobno wszystkie siostry ze Skałki wyruszyły na modlitwę o nawrócenie moich Rodziców.
    Do komunii w końcu przystąpiłam. Dostałam medalik, a u Sióstr na Skałecznej, piliśmy gorące kakao.
    I byliśmy jakoś uświęceni tą komunią, tym miejscem świętym.
    Dzisiaj przemierzam często te szlaki. Pokraczny ołtarz na Skałce....
    Gdzie te czasy...

  5. #5
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    Doroto i Pawelku, pozwólcie, że jako obserwator owych prześladowań religijnych i antyreligijnych też coś wtrącę.

    Do końca ery Gomułki (XII. 1970) członkowie PZPR faktycznie miewali poważne kłopoty "partyjno - służbowe"a w przypadku wzięcia ślubu kościelnego czy chrztu lub 1-szej komunii dziecka. Aż do wywalenia z partii i pracy włącznie (choć z tej drugiej nie zawsze - zależało, jaka to była praca).

    Później owe ideologiczne rygory znacznie, znacznie poluzowano. Nawet w wojsku i tzw. słuzbach mundurowych (MO, SB, Państwowa Straż Pożarna, Służba Więzienna).

    Osobiście znany mi jest przypadek z lat 70., gdy wydało się, że pewien starszy stopniem milicjant (wówczas chyba major) wziął potajemnie z żoną ślub kościelny - już po ok. dwudziestoletnim pożyciu małżeńskim na podstawie tylko ślubu cywilnego. W jego jednostce rozpętała się mała "burza ideologiczna", przy czym - co znamienne - bez inspiracji tzw. odgórnej. "Góra" milczała, czekała i pozostawiła tę sprawę do załatwienia tzw. "dołom partyjnym" (za Bieruta czy Gomułki byłoby to niemozliwe, wówczas zawsze "góra" inspirowała "oddolną" inicjatywę).

    A owe "doły" partyjne, jak to w życiu bywa, składały się i z ludzi normalnych, i z tych "nawiedzonych" ideologicznie.
    Ci drudzy doprowadzili do rozpatrywania sprawy na zebraniu partyjnym. Zaproponowali uchwałę ws. wyklucznia owego "niepewnego ideologicznie" towarzysza z partii i rozpatrzenia przez kierownictwo służbowe celowości jego dalszego pozostawania w "zaszczytnej służbie MO".

    Wówczas wstał i zabrał głos pewien dość ważny towarzysz, członek egzekutywy, a służbowo zastępca naczelnika wydziału (w listopadzie 2001 r. byłem na jego pogrzebie, oczywiście kościelnym).
    Do wnioskodawcy uchwały powiedział mniej więcej tak:
    - Towarzyszu X, towarzysz Y po prostu został zmuszony okolicznościami do wzięcia ślubu kościelnego. Jego bardzo religijni teściowie zagrozili bowiem, że wydziedziczą córkę, jeśli ta nie weźmie w końcu ślubu kościelnego. A są dość bogaci, mają kilkudziesięciohektarowe gospodarstwo rolne !

    Towarzysz X zaczął wtedy gwałtownie replikować i powoływać się na pryncypia marksistowsko - leninowskie.
    Wówczas także obrońca towarzysza Y stracił cierpliwość. Podniósł głos i rzekł tak:
    - Towarzyszu X, a co wy mi tu, za przeproszeniem, pieprzycie o marksizmie - leninizmie. Wy znacie go tylko z teorii, a ja - z praktyki. W latach 1940 - 47 ścinałem drzewa na Syberii !!! (Była to prawda, warta odrębnej opowieści, przyp. moja, St. Byw.). Poza tym powiem wam, że wy - jesteście rozwodnikiem, żony nie macie. I gdyby teraz, w tej chwili, taka słynna włoska gwiazda filmowa Gina Lolobrigida, czy jak jej tam, cycata, piękna, zgrabna i bogata, powiedziała, że za was wyjdzie, ale tylko pod warunkiem wzięcia z nią ślubu kościelnego, to zapewniam was i wszystkich tu obecnych, że byście się tylko piętami w d... kopali i zap.... do kościoła, żeby się tylko nie rozmyśliła !

    Sala gruchnęła śmiechem (poza nielicznymi "nawiedzonymi"), uchwały "potępiającej" nie podjęto, a cała sprawa się "rozmyła". Towarzysz Y miał się dobrze, nie represjonowano go ani partyjnie, ani służbowo, a w latach 80. nawet znacznie awansowal.
    Ostatnio edytowane przez Stały Bywalec ; 13-03-2009 o 08:18
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  6. #6
    Powsimorda h.c.
    Awatar Marcowy
    Na forum od
    09.1998
    Rodem z
    Zacisze
    Postów
    2,678

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    Członkowie SD sami swoją partię nazywali Stronnictwem Drżących :)

    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    Do końca ery Gomułki (XII. 1970) członkowie PZPR faktycznie miewali poważne kłopoty "partyjno - służbowe"a w przypadku wzięcia ślubu kościelnego czy chrztu lub 1-szej komunii dziecka. Aż do wywalenia z partii i pracy włącznie (choć z tej drugiej nie zawsze - zależało, jaka to była praca).
    Później owe ideologiczne rygory znacznie, znacznie poluzowano.
    Nooo, chyba jednak trochę dłużej to trwało... Mój osobisty kuzyn w wielkiej tajemnicy przystąpił do I komunii w mojej parafii, odległej od jego macierzystego kościoła o jakieś 300 km, właśnie ze wzgledu na przynależność i stanowisko swojego taty. Roku pańskiego 1976 się to działo.

  7. #7
    Bieszczadnik
    Na forum od
    11.2001
    Rodem z
    Warszawa (Ochota)
    Postów
    2,529

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    Cytat Zamieszczone przez Marcowy Zobacz posta
    (...) Mój osobisty kuzyn w wielkiej tajemnicy przystąpił do I komunii w mojej parafii, odległej od jego macierzystego kościoła o jakieś 300 km, właśnie ze wzgledu na przynależność i stanowisko swojego taty. Roku pańskiego 1976 się to działo.
    Być może.
    Ale gdyby się to wydało, a tata przyjął jakąś "prawdopodobną" wersję tłumaczenia, że np. był to spisek teściowej, to pewnie uszło by mu na sucho.

    Zmieniając zaś temat, ale pozostając w konwencji głównego nurtu tematycznego niniejszego wątku, opowiem wam 2 kawały z czasów PRL.

    I. Idzie babcia z kilkuletnim, ale takim już co nieco kojarzącym wnuczkiem na spacer. Przechodzą koło budowy, a na niej akurat pracują studenci na praktyce robotniczej. Babcia nie ma o tym oczywiście zielonego pojęcia, dla niej to tylko robotnicy budowlani. Upomina więc wnuczka:
    - Pamiętaj mój kochany wnusiu, że jak się nie będziesz uczył, to jak dorośniesz, będziesz musiał tak ciężko pracować, jak ci panowie !

    II. Przychodzi facet do sklepu mięsnego, a tam - jak zwykle - nie ma prawie nic. Ale ów klient ma kartkę na mięso, więc stanowczo domaga się obsłużenia. Słyszy od ekspedientki:
    - Mamy tylko III gatunek. I nie ma ani wołowiny, ani wieprzowiny.
    - To co jest ? - pyta klient.
    - Psina.
    - Psina ?
    - Tak, mielona.
    - Trudno, poproszę całe 2,5 kg. Dziś jest ostatni dzień miesiąca i muszę tę kartkę koniecznie zrealizować.
    - Proszę bardzo, oto pańska porcja. Płaci pan tyle a tyle.
    - Już płacę, oto pieniążki. Ale, ale ... A cóż to za liczne drzazgi sterczą z tego mięsa ???!!!
    - A co pan sobie wyobraża ? Uprzedzałam, że to tylko III gatunek. Psina mielona z budą.
    Serdecznie pozdrawiam
    Stały Bywalec.
    Pozdrawia Was także mój druh
    Jastrząb z Otrytu

  8. #8

    Domyślnie Odp: znalazłam właśnie-miło powspominać

    Cytat Zamieszczone przez Stały Bywalec Zobacz posta
    I. Idzie babcia z kilkuletnim, ale takim już co nieco kojarzącym wnuczkiem na spacer. Przechodzą koło budowy, a na niej akurat pracują studenci na praktyce robotniczej. Babcia nie ma o tym oczywiście zielonego pojęcia, dla niej to tylko robotnicy budowlani. Upomina więc wnuczka:
    - Pamiętaj mój kochany wnusiu, że jak się nie będziesz uczył, to jak dorośniesz, będziesz musiał tak ciężko pracować, jak ci panowie !
    Dobra, dobra. Nie przesadzajmy z tą pracą. W końcu wszyscy znamy ten dowcip:

    - panie Majsteeer! Łopata mi się złamałaaa! Co robić?!?
    - Oprzyj się o betoniarkę.

    ;-)

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. 7 etapów, 7 tablic czyli kto znalazł okulary ?
    Przez don Enrico w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 28-03-2012, 00:51
  2. Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 12-08-2010, 02:37
  3. Odpowiedzi: 30
    Ostatni post / autor: 13-04-2009, 06:35
  4. Moze nie Proza i nie Muzyka ale się łączy -> TEATR
    Przez trzykropkiinicwiecej w dziale Poezja i proza Bieszczadu...
    Odpowiedzi: 3
    Ostatni post / autor: 17-01-2008, 23:02
  5. Znalazłem piękne miejsce w Bieszczadzie
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 95
    Ostatni post / autor: 10-01-2008, 20:19

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •