A może teraz o motoryzacji pogadamy ?
Wybrańcy otrzymywali talony na samochody, później zwane asygnatami.
Za "krótki" wówczas byłem, aby coś takiego dostać. Przypominam sobie tylko, że raz, w połowie lat 80., doszedłem do finału na asygnatę na trabanta. Do dyrektora departamentu wpłynęło kilkanaście podań, odrzucał je po kolei drogą eliminacji (stosując własne kryteria), aż na "placu boju" pozostał niejaki Lucek i ja. W finale lepszy był Lucek.
Ostatecznie w PRL jeździłem najpierw syreną 105L, a potem maluchem. Syrena była kupiona na przedpłatę (2 lata oczekiwania), a malucha (już 3-letniego) nabyłem w 1985 r. na giełdzie samochodowej na Okęciu.
Kawał o maluchu
Przyjeżdża do lasu parka maluchem. Pani wyskoczyła już z samochodu, rozłożyła kocyk i woła zniecierpliwiona:
- Kochanie, pospiesz się ! Ja czekam ! Jestem już gotowa !
Wtedy słyszy odpowiedź pana, jeszcze z samochodu:
- Ja też już jestem gotowy ! I, cholera, przez to właśnie wyjść stąd nie mogę !


Odpowiedz z cytatem
-oczywiście współczesnym 
