A ja w roku 1988 byłam na obowiązkowym plenerze w Nysie. Jak tam o nas dbali, jak bardzo starali się o to, abyśmy wynieśli z tego miasta jak najlepsze wspomnienia... Wozili na wycieczki, super karmili. Nawet najokrutniejsze nasze bohomazy wystawiali w Rynku. Tolerowali dzikie zachowania (dzikie,jak na tamte czasy - patrząc z dzisiejszej perspektywy - bardzo niewinne).
Było super.