Panie dziejku kochany, bo co innego wyjść z namiotu, przemyć rosą twarz i... ruszyć w góry, a co innego po całonocnej biesiadzie wstać z wygodnego łóżka, wziąć tusz i... ruszyć do śniadanka ze szwedzkiego stołu :)
Oczywiście, masz rację, to nie to samo. Ja jednak w dalszym ciągu studiuję zestawy sypialne z Decathlonu. Odpowiedziałem tylko na pytanie Stałego Bywalca, czy coś się zmieniło pod Pikujem.